Czytasz wypowiedzi znalezione dla frazy: Komisariat Warszawa Wola

W Warszawie przeciwko okupacji Iraku

W Warszawie przeciwko okupacji Iraku
Około 200 osób ze środowisk lewicowych i anarchistycznych protestowało dziś
pod Pałacem Prezydenckim na zorganizowanej przez Inicjatywę "Stop Wojnie"
pikiecie "Okupacja okupanta". Skandowano m.in. "Żadnej krwi za
ropę", "Polskie wojska precz z Iraku".

W kierunku pałacu prezydenckiego poleciała czerwona farba mająca symbolizować
fakt, że prezydent Kwaśniewski ma na rękach krew Irakijczyków.

Policja utrudniała przebieg manifestacji, zmuszając do odjazdu ciężarówkę
Inicjatywy "Stop Wojnie", na której zamontowano nagłośnienie.

Po obrzuceniu pałacu prezydenckiego farbą doszło do starcia z policją.
Zatrzymane zostały dwie osoby. Trzy następne zostały zatrzymane po
zakończeniu demonstracji.

"Państwo, w którym władza postępuje wbrew woli społecznej to państwo
policyjne" mówił Piotr Ikonowicz z Nowej Lewicy. Piotr Ciszewski z Czerwonego
Kolektywu - Lewicowej Alternatywy powiedział, że wszyscy popierający SLD i
inne prowojenne partie popierają jedocześnie Al-Kaidę, ponieważ to
właśnie "wojna z terroryzmem" pozwala jej rosnąć w siłę. Oskarżył także
Aleksandra Kwaśniewskiego o bycie terrorystą i bandytą, który chowa się za
plecami policji.

Po demonstracji, pod komisariatem na ulicy Dzielnej, odbyła się pikieta
solidarnościowa z zatrzymanymi.

Adrian Zandberg

źródło : www.lewica.pl

 » 

policja i zwykły pasażer komunikacji ZTM

Zażalenie oczywiście złożyłam i do Komendy Stołecznej Polcji i do Dyrekcji ZTM,
ale wszystko beskutecznie, ZTM odpowiedział, że bilet jest fałszywy bo
potwierdziła to policja, a z policji dostałam odpowiedż nie z Komendy
Stołecznej lecz z Komendy Warszawa Wola, że wszystkie czynności były zgodne z
przytoczonymi przez nich przepisami, na temat braku bmożliwości skontaktowania
się córki ze mną nie zająknęli się ani słowem, przyznali jedynie, że nie mają
odpowieddniego pomieszczenia do zatrzymywania nieletnich i dlategorobią remont
Komisariatu.

Interaktywna mapa niebezpiecznych miejsc

bez sensu
czytam te listy i wydaje mi sie ze wszyscy dali sie wciagnac w zabawe pt. a ja
tez znam jeszcze jedno niebezpieczne miejsce, ktorego nie ma na mapie, wiec je
dodam
przeciez tworzenie takiej mapy jest bez sensu, po co i dla kogo? dla ludzi czy
dla policjantow? (przepraszam , ale tak jakos wyszlo...)
zajrzalem tylko na mape ochoty i spis i
po prostu WSZEDZIE JEST NIEBEZPIECZNIE! i to jedyne przeslanie tej mapy!
horror!
i oprocz takiego stwierdzenia, to korzysci zadnych w tym nie widze.

przestepczosc istnieje wszedzie, w kazdym panstwie, tylko w krajach
cywilizowanych sa dzielnice dobre i dzielnice zle, i tam jest sens tworzenia
takich map. ale czy jest sens robic to w warszawie, gdzie nie ma "dobrych
dzielnic"? czy dzieki temu ktos wybierze sobie bezpieczna droge komunikacja
miejska z Brodna na Okecie albo Sluzewiec albo Wole?
Cala ta cholerna mapa mowi: czlowieku, pomoz bandytom, obrabuj ,pobij i zgwalc
sie sam, a potem pomoz policji, i sam sie zaprowadz na komisariat. Tylko w ten
sposob mozesz miec minimalny wplyw na to co z toba sie stanie.

Dziwne obyczaje w pubie przy Rotundzie

Czy ja dobrze rozumiem?
Sa pubu zeglarskie, nurkowe, sa w stylu wojskowym, jest Komisariat nawet, a ten
ma swoja stylistyke: CHAMSTWO, tak?
No coz, co kto lubi. Zawsze mialem niemile wrazenie, ze tam nie bawia sie
ludzie, do ktorych bym chcial dolaczyc i to bynajmniej nie dlatego, ze chce by
mi mowiono "pan". Przeciwnie, wole sie z obsluga przyjaznic i byc na ty, ale ta
obsluga musi byc fajna a nie miec chmastwo w swoj statut wpisane. Egzotyczny
pomysl, choc w Warszawie moze nawet nie tak bardzo.

 » 

Podział administracyjny - przed wojną

Gość portalu: mch napisał(a):

> Owszem, istniał. Granice ówczesnej Warszawy były mniej więcej zbieżne z
granicą
>
> byłej gminy Centrum, a dzielnice nazywały się tak samo i leżały w tym samym
> miejscu co obecnie ;)
>
> Żoliborz, Wola, Ochota, Mokotów, Śródmieście, Praga-Północ, Praga-Południe.

Skąd masz tą wiedzę ? Bo ja mam wrażenie że się mylisz. Nie sądzę aby przed
wojną ktoś wpadł na taką głupawą i sztuczną nazwę dzielnicy jak Praga Płn. czy
Praga Płd. To musiał być wymysł komuny.
Żeby się upewnić zajrzałem do książeczki p.t. Warszawa Informator-Przewodnik
1937. Wg niego Warszawa ma jedynie Zarząd Miejski m.st.Warszawy oraz 26 + 3
Komisariatów Policji Państwowej. Dzielnice funkcjonują jedynie jako określone
terytoria miejskie (Gocław, Saska Kępa, Marymont, Siekierki, itp.) a nie jako
jednostki administracyjne czy samorządowe. W razie czego służe innymi danymi.

Marcinkiewicz a cisza wz. z tragedią.

Centrum Monitoringu w dzielnicy Bemowo już otwarte

Dziś (tj. czwartek 23 listopada br.) o godzinie 15.00, zaczęło działać nowo
wybudowane Centrum Oglądowe Systemu Monitoringu m.st. Warszawy na Bemowie.
Centrum, zlokalizowane na terenie Komisariatu Policji Bemowo, (Komenda Policji
przy ul. Raginisa 4) obsługiwać będzie 12 nowych kamery rozmieszczonych na
terenie całej dzielnicy.

W tym roku podobne centra otwarto w Wilanowie, Ursusie i na Ursynowie. W tej
chwili w stolicy funkcjonuje 11 centrów monitoringu miejskiego. Do końca roku
planowane jest jeszcze zainstalowanie dodatkowych kamer w dzielnicach Praga Płd,
Wola, Żoliborz, Śródmieście oraz na Bielanach gdzie planowane jest stworzenie
nowego Centrum Nadzoru w Komendzie Policji przy
ul. Żeromskiego 7.

Z dotychczasowych doświadczeń pracy miejskiego monitoringu wizyjnego wynika, że
odgrywa on znaczną rolę przy ograniczaniu zagrożeń bezpieczeństwa publicznego,
zarówno przez radykalne przyspieszenie interwencji służb mundurowych, jak też
przez wywieranie efektu prewencyjnego na przestępców, zmniejsza straty ponoszone
przez mieszkańców Warszawy z tytułu przestępstw.

Z uwagi na tragedię w Rudzie Śląskiej, oraz obowiązującą Żałobę Narodową,
otwarcie nie miało charakteru uroczystego.

2006-11-23, Biuro Prasowe

Administracyjny podział Warszawy

Alez nie.. Nie wychodzi na jedno..Np.: Kiedys Wilanow byl wsia (i do dzis niedouczona red.Pochanke potrafi powiedziec "podwarszawski Wilanow"), potem byl czescia Mokotowa, nastepnie odrebna gmina, a dzis dzielnica, czescia gminy Warszawa. To historia w ujeciu prawnym, administracyjnym.

W tym czasie przestal byc wlasnoscia Tyszkiewiczow-Potockich, zostal rozbudowany, powstal Wilanow Wysoki i Niski (rejony vel osiedla).. Wilanow dalej sie rozrastal i podzielono go na Wilanow 1, Wilanow 2 i Wilanow 3. Ale to sa tylko podzialy wynikajace z umownosci dawnych spoldzielni lub komisariatow Policji. Nie ma w tym zadnej mocy prawnej, chyba ze w gre wchodza miejsc.plany zagosp. przestrz (mpzp), ale nie znam ich niestety w przypadku Wilanowa.

Za to kiedys (jeszcze jak pisalam) czesto zajmowalam sie Wola. I tam wlasnie kryterium podzialu na obszary (niezagospodarowane polacie terenu) byly plany zagospodarowania, bo nie wszystko na Woli te plany mialo (szczegolowe mpzp), byly tylko tzw. ogolne pzp. Ale to rowniez jest taka kwestia urzednicza, umowna, dopoki - wazne - nie powstanie wlasnie szczegolowy plan zagospodarowania, ktory jest dokumentem prawnym. Ale nie mowi o podziale administracyjnym, tzn. nie wskazuje obszarow, ktore podlegaja regulacjom prawa administracyjnego.
Mpzp to prawo miejscowe, ktore hierarchcznie jest nizej od prawa administracyjnego (z tytulu watku).

Tak by mi sie zdawalo...
Ale juz glupia jestem

Czy w Markach planowane jest jakieś centrum życia?

W Markach jest od cholery miejsca na takie inwestycje tylko nie ma
jakiejkolwiek woli aby coś tu zrobić. Wystarczy przyjrzeć się dokładnie
rozmachowi z jakim powstaje nasz nowy Komisariat Policji ( wielu już pewnie
dawno zapomniało, że wmurowano nawet kamień węgielny ).
Jedyne co w naszym mieście powstawało i pewnie Daj Boże będzie powstawać to
kościoły, kaplice i inne takie.
Już nie raz obiecywano wybudowanie basenu, a jak narazie poprzyczepiali
tabliczki z wizerunkiem roweru na słupach wzdłóż ulic i chodników ( mamy więc
ścieżki rowerowe !! ), postawili betonowe ławeczki wzdłóż Piłsudskiego i
uporządkowali stary Park za "Okswordem".
Z imprez kulturalnych polecam Święto Kawy oraz kościelne pikniki i ostatnio
Finał WOŚP ( w sumie kilka " imprez" w roku ).
Argumentem za NIE powstawaniem miejsc w stylu klimatycznych kawiarenek, pubów i
dyskotek miało być zdziczenie wielu ( szczególnie młodych ) mieszkańców naszego
miasteczka, co groziłoby nieuchronnymi aktami wandalizmu i moim skromnym
zdaniem jest to prawda.
Tak więc koncepcja może i była ale skończyło się na samej koncepcji.
Mieszkam tu ponad 20 lat, obserwuję działania naszego samorządu i już dawno
straciłem nadzieję, że Marki zaczną wyglądać jak miasteczko z centralnej Polski
bo obecnie przypominają bardziej miejscowość z okolic wschodniej granicy ( mam
namyśli min. dostępność takich dóbr lususowych jak np. kanalizacja ).
Pozostaje szukanie rozrywek w Warszawie, która jest TUŻ ZA MIEDZĄ :)
Pozdrawiam.

Chłopcy radarowcy

dlatego popieram Piterę
Spróbujcie znaleźć policję w godzinach szczytu tam gdzie są potrzebni. Nie -
wolą wyjechać z komisariatu jak będzie luz i robić kontrole. Spytałem kiedyś
takiego co o 8 rano w Warszawie zatrzymał mnie na kontrolę (bez
wykroczenia!!!) czemu stoi na mało uczęszczanym zjeździe kiedy kilkaset metrów
dalej tworzą się korki? Kiedy mu powiedziałem, że w Paryżu policjant
zwyczajnie stoi przy skrzyżowaniu, dzieki czemu kierowcy boją się wjechać tak
żeby zostali po zmianie świateł, to odpowiedział - "jak sie panu tak w Paryżu
podoba to niech pan tam jedzie".
Dlatego nie ruszają mnie płacze że pieniądze się im zabiera. Jest mnóstwo
miejsc gdzie więcej pożytku przyniosą niż kiedy "wyjadą za rogatki"...

Policjanci na rowery?

Czy oni mają w tych samochodach mieszkać. Znam sytuację jaka jest w policji,
można to nazwać - grandą. Dlaczego ktoś tam na górze pozwala na zwykłe fanaberie
osób odpowiedzialnych za zakup samochodów. Po kilku latach jak znam życie
pojazdy te zostaną sprzedane kolesiom i kupi się nowe. Popatrzcie jakich
pojazdów używa policja np w Olsztynie i w tzw komisariatach leśnych. Podejrzewam
jednak, że jest to wołanie w puszczy i tak nikt tego nie usłyszy. drogie
samochody nie przyczynią sie do wykrycia żadnych spraw, które prowadzi CBA i
służyć będą jedynie do wożenia 4 liter dyrekcji na ważne odprawy do Warszawy.

Józef ma rację w okolicznościach awaryjnych

Gość portalu: Józef O. napisał(a):

> kataryna.kataryna napisała:
>
>
> > A powiedział coś Józef o wicepremiarach głosujących przeciw rządowi?
>
>
> Porusza Pani alementy, które mogą oczywiście stanowić pole do debaty
publicznej
>
> na ten temat. Nie zapominajmy jednak, że są one kwestią ocenną, od której
> wolałbym się w tym akurat momencie uchylić, skupiając się wyłącznie na
> kwestiach zasadniczych, jakże istotnych dla stanu państwa. Nie rozumiem, skąd
> ta wrogość i ten atak na moją osobę, bo tak to właśnie odbieram. Ja nigdy nie
> głosowałem przeciwko rządowi.

Zarzucanie mi ataku na pańską osobę odbieram jako atak na moją osobę, mój
całkowicie pozbawiony agresji stosunek do formacji rządzącej jest znany nie
tylko na tym forum ale także na komisariacie Warszawa-Śródmieście. Moje pytanie
było czysto teoretyczne, wiem, że nigdy nie głosował pan przeciwko swojemu
rządowi - ani komukolwiek innemu - tak samo, jak nigdy nie nazwał pan
korupcyjnej propozycji Rywina "naganną rozmową dwóch znajomych". Mam pana w
ogromnym poważaniu (czy jakoś tak).

Młynarska/Żytnia - HELP!

Na gibalak (ul.Gibalskiego) jest z Młynarskiej ...
..daleko , za cmentarzem i komisariatem, więc nie ma się czego obawiać. Jest
tam względnie bezpiecznie ( tak jak w całej Warszawie).Żule są , ale nie są
agresywni ,najczęściej zbierają złom i pchają go do skupu przy Ostroroga a
pózniej idą pić "platonka" .Wolałbym mieszkać tam niż na Bemowie gdzie jest
pełno agresywnego gówniarstwa.PUSTYNIA HANDLOWA . Totalny brak
sklepów.Podupadający PDT Wola ,ale za to cztery apteki w okolicy blisko siebie
(wiadomo - emeryci). Bardzo dobra komunikacja.

Włamanie!!!

Policja
aajn2 napisała:

> pozatym listonosz od razu muwiłze jest nie za ciekawie miałem okazje
przekonac
> sie jak szybko reaguje policja Marecka poostawie bez komentarza

Jako „stary” mieszkaniec Marek pozwolicie że rzucę garść informacji na temat
policji w Markach.
Komisariat jaki jest każdy widzi, warunki lokalowe wołają o pomstę do nieba,
ale i poziom kadr jest tragiczny.
Pewnie się bardzo zdziwicie ale obsada KP Marki to dosłownie po jednym patrolu
zmotoryzowanym na dyżurze + dyżurny na komisariacie.
Rano (od poniedziałku do piątku) dochodzi do nich 5 dzielnicowych, którzy
niestety nie jeżdżą na patrole ani interwencje tylko zajmują się całe dnie
papierkową robotą oraz w pojedynkę chodzą w teren jak im starczy czasu. Jest
także komendant i jego zastępca.
Od 14:00 do 22:00 (codziennie) dochodzą 2-3 piesze patrole prewencji. A od
22:00 do 6:00 jest znowu tylko jeden patrol zmotoryzowany + dyżurny.
A realia są takie że dzięki przebiegającej przez Marki drodze międzynarodowej
nasz komisariat realizuje tyle interwencji co nie jedna komenda dzielnicowa w
Warszawie.
Jak kiedyś policzono w Komendzie Stołecznej na jednego policjanta w Markach
przypada tyle pracy co na 4 policjantów w Warszawie – niech to świadczy o
nawale pracy.
Często jest tak, że policjanci są gdzieś na interwencji, a już kolejne 2-3
czekają zgłoszone na realizację – stąd biorą się czasami poślizgi czasowe od
zgłoszenie do przyjazdu policji.
Ponadto nigdzie nie jest napisane w przepisach że policjanci muszą fizycznie
przyjechać na miejsce kradzieży samochodu czy do okradzionego mieszkania – w
wielu przypadkach wystarczy tylko protokół z zeznań pokrzywdzonego na
komisariacie.

Zobaczcie na mapę Marek – Marki nie obracają się wokół Horowej Góry – choćby na
tyłach UM jest osiedle gdzie mieszka kilka razy więcej ludzi niż obecnie na
waszym osiedlu – i tam nie ma ochrony. Jest też „tysiąc” innych mniejszych i
większych uliczek – tam też są ludzie którzy mają większe problemy niż wy.
Policji naprawdę mają co robić i jeżeli liczycie że wasze osiedle będzie miało
jakieś względy w tej dziedzinie to się bardzo zdziwicie – jest wiele
ważniejszych i bardziej zagrożonych miejsc.

problem z nowym komisariatem w Markach

Pomoc tego typu typu i na taką skalę co nasze miasto nie jest
standardem i mam nadzieje, że w przyszłości nie będzie standardem -
gmina ma jednak nieco inne zadania i wolałbym, żeby zgodnie z
obecnym ustrojem to państwo dbało o moje bezpieczeństwo.
Nie jest różowo i nie jest czarno z naszą policją, jak na możlwiości
lokalowe (które ograniczają możliwości personalne) to nasza policja
radzi sobie całkiem nieźle. Nie głównie dzięki miastu, ale z jego
wyraźną pomocą.

Co do porównania to trochę nie właściwe jest. Bo wpływ na to, że
Warszawa na jednego mieszkańca wydaje 10 razy więcej na komunikacje
niż my, ma między innymi to, że jest 10 razy (przykładowo) większa
niż Marki a pewnie i ponad 10 razy bogatsza. Po prostu Marek nie da
rady w żaden sposób porównać z Warszawą. Gdybyś napisał - Zielonka
wydaje 10 razy więcej niż Marki, albo Kobyłka, czy nawet Wołomin, to
jakaś skala porównania by to była.

Co do pytań na stronie - sam pomysł jest dobry i jeśli popatrzysz na
inne miasta to w miarę w porządku i (wbrew pozorom) terminowo
realizowany. Fakt wywołuje pewną frustracje, ale trzeba zrozumieć,
że czasem podobne pytanie już było zadane, czasem zebranie
dokumentów w tej sprawie trwa dłużej. A tak z ciekawości mozesz
treść jednego z tych trudnych pytań przytoczyć tutaj?
Ja piszac o mailach miałem wprawdzie na myśli radnych powiatowych, a
nie Burmistrza i temat dofinansowania komisariatu i to jeśli byś
zrobił to też bym prosił, żebyś rezulatat dał na forum bo ciekaw
ewentualnej jestem odpowiedzi.

Co do ostatniego akapitu to przyznam, że o ile nazwiska radnych
powiatowych znam to nie ślędze ich pracy i nie wiem co zrobili dla
Marek. A problem komunikacji z Wołominem jest spory. Nie wiem
wprawdzie jakie byłoby zapotrzebowanie, ale po sobie widzę, że chcąc
nie chcąc muszę kilka razy w roku jechać tam - i połowa z nas pewnie
to samo.

A jednak wiem co robi jeden z radnych, ale raczej nie wypełniając
funkcji radnego a jako członek TPM-u.

Blokowanie otwarcia Cmentarza Orląt bezskuteczne

Zanim cos smarkaczu nabazgrolisz dowiedz sie o czym wogole sie mowi!

Rankiem 1 listopada 1918 r. oddziały ukraińskie wykonały rozkaz zdobycia Lwowa.
Rozkaz wydał tajny Ukraiński Komisariat Wojskowy, który chciał tworzyć fakty
dokonane, a nie czekać, aż politycy z Ukraińskiej Rady Narodowej, powołanej we
Lwowie w połowie października 1918 r., ustalą między sobą, jak najskuteczniej
stworzyć Wolną Ukrainę. Przejęcie Lwowa przez Ukraińców miałoby wielkie
znaczenie symboliczne i polityczne. Miasto w czasach austriackich wyrosło na
perłę Galicji, nieustępującą wiele Warszawie, a przerastającą Kraków czy Poznań.
Widząc nieuchronny upadek władzy austriackiej, Ukraińcy i Polacy zaczęli się
organizować wojskowo i administracyjnie – rozpoczął się wyścig z czasem. Ale
stan rzeczy był taki, iż 200-tysięczny wtedy Lwów zamieszkiwali w większości
Polacy (60 proc.), Żydzi (ok. 30 proc.) i Ukraińcy (przez Polaków nazywani
zwykle Rusinami), których w mieście było zaledwie ok. 10 proc.

Proporcje ludnościowe były więc niekorzystne dla zamiarów ukraińskich, ale dużo
lepiej przedstawiała się sytuacja militarna. Garnizon austriacki był w rozsypce,
w mieście pozostały z niego głównie oddziały złożone z Ukraińców (ok. 5 tys.
ludzi), pod miastem zaś gromadzili się tak zwani strzelcy siczowi – zbrojne
formacje ukraińskie o charakterze podobnym do polskich Legionów Piłsudskiego.
Akcją zajęcia Lwowa dowodził młody komendant Dmytro Witowśkyj. Oddziały
ukraińskie szybko zajęły wszystkie ważne punkty Lwowa, na miejskim ratuszu i
innych gmachach publicznych wywieszono żółto-niebieskie flagi. Mimo podwójnej
przewagi przeciwnika – psychologicznej, jaką daje efekt zaskoczenia, i wojskowej
(w ciągu kilku dni siły ukraińskie wzrosły do 10 tys. żołnierzy) – Polacy
przystępują do walki. Powstaje wielopartyjny zalążek politycznej reprezentacji
polskiej społeczności miasta oraz jednolita struktura dowodzenia obroną pod
komendą oficerów Czesława Mączyńskiego i Stanisława Łapińskiego.
Brakuje jednak żołnierzy i sprzętu. I tak otwarło się pole dla cywili i polskiej
młodzieży. Lwowskie Orlęta – gimnazjaliści, studenci, robotnicy, chłopcy i
dziewczyny – poszli w bój. Nie mieli broni, amunicji, a przede wszystkim
znajomości żołnierskiego rzemiosła, ale mieli odwagę, zapał i wolę walki o to,
co uważali za patriotyczny obowiązek. Broń zdobywali na przeciwniku,
doświadczenie zdobywali w walce. Bez tych ochotników Lwów byłoby dużo trudniej
utrzymać do czasu zorganizowania bardziej regularnej obrony i nadejścia
odsieczy, która przybyła z Przemyśla 20 listopada pod dowództwem ppłk. Michała
Karaszewicza-Tokarzewskiego.

Niemadra,zbyt uczciwa bezdomna

Niemadra,zbyt uczciwa bezdomna
Bezdomna hojnie obdarowana
05.05.2005 15:44 (aktualizacja 18:13)
41 tys. zł pozostawił tajemniczy darczyńca przy bezdomnej, śpiącej na Dworcu
Centralnym w Warszawie. Pieniądze ukryte były w kopercie, na której napisano
jedynie: "dla ubogich". Jak poinformował rzecznik komendanta stołecznego
policji nadkom. Mariusz Sokołowski, dziś do komisariatu kolejowego zgłosiła
się 49-letnia Krystyna S., bezdomna od 14 lat. Jak wyjaśniała policjantom,
gdy ocknęła się nocą ze snu, na jej kolanach leżała koperta. Gdy do niej
zajrzała, zobaczyła plik banknotów o nominale 200 zł.
- Kobieta podejrzewała, że pieniądze mogą pochodzić z kradzieży - powiedział
Sokołowski. Na kopercie ktoś odręcznie napisał "dla ubogich". Policjanci
zabezpieczyli banknoty, teraz sprawdzają, czy pochodzą one z kradzieży i kto
je zostawił przy bezdomnej. Według wstępnych ustaleń nie są fałszywe.
Sokołowski powiedział, że jeśli okaże się, iż pieniądze nie pochodzą z
kradzieży, zostaną one zwrócone bezdomnej kobiecie. Nie mogą one zostać
jednak potraktowane jak darowizna, ponieważ nie wiadomo kto jest darczyńcą.
Jak powiedziała Anna Sobocińska z biura komunikacji społecznej Ministerstwa
Finansów, kobieta będzie musiała zapłacić od otrzymanej kwoty 30-procentowy
podatek. Chyba, że zwróci się do naczelnika urzędu skarbowego (w Warszawie
właściwym w tym przypadku jest I Urząd Skarbowy) o odstąpienie od pobrania
podatku ze względu na jej trudną sytuację - ten jednak może, ale nie musi
rozpatrzyć jej prośby.

fakty.interia.pl/kraj/news?inf=619829
Nastepnym razem szczodry ofiarodawca pewnie bedzie wolal przepic pieniadze.

Ulica Lewicka

Z tym światłowodem to dobra wiadomość - jeśli możesz dotrzeć do
konkretnych informacji, którędy przebiega ten światłowód to byłoby
super (chyba muszą być jakieś plany?).

Jeśli chodzi o koszt konserwacji i obserwacji to musi go ponieźć
ZOSM, więc muszą wyrazić na to zgode.

W każdym razie z ZOSMu otrzymałem następujące informacje dla dwóch
wariantów:

I wariant: chcemy, żeby to miasto zapłaciło za kamerę:

"(...) informuję, że takie inicjatywy i propozycje z odpowiednim
poparciem mieszkańców można zgłaszać do właściwych dla danej
dzielnicy delegatur Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego
bip.warszawa.pl/Menu_podmiotowe/Biura_Urzedu/ZK/Delegatury/default.htm

Ze względu na złożoność systemu oraz znaczny koszt budowy instalacji,
wnioski takie następnie są oceniane przez Policję (właściwa
Komenda/Komisariat oraz Komenda Stołeczna) pod względem zasadności i
ilości zdarzeń występujących na danym obszarze. Kolejny etap to
zweryfikowanie możliwości technicznych dla podłączenia nowej
instalacji i zakwalifikowanie kamery do następnego etapu rozbudowy
systemu po uwzględnieniu możliwości finansowych."

Ponieważ zakładamy złą wolę Policji (tzn. że nie wyda zgody
uzasadniając to bezzasadnością) istenie Wariant II, w którym to my
(Wspólnota) finansujemy zakup kamery. Odpowiedź ZOSMu brzmi:
"W takim wypadku o zgodę na podłączenie do Systemu Monitoringu
Wizyjnego należy wystąpić do Pani Ewy Gawor dyrektor Biura
Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego. W naszym systemie są
stosowane kamery ultrak kd6."

Link do info o kamerze: www.ultrak.pl/dome.php

W Polsce zawsze pije w pracy

W Polsce zawsze pije w pracy
fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/polski-kapitan-w-usa-w-polsce-zawsze-pije-w-pracy,809708,2943

Bo w Polsce się pije

Polscy piloci wolą chyba szkolenia w barach /AFP

Środa, 25 października (11:00)

Major i kapitan Polskich Sił Powietrznych, uczestniczący w szkoleniu w USA,
przyszli na zajęcia pod wpływem alkoholu. Tłumaczyli się, że "w Polsce zawsze
pije się w pracy".

O sprawie informuje "Życie Warszawy".

Dwaj oficerowie, jeden w stopniu majora, drugi kapitana, zostali wysłani na
szkolenie do Sheppard, gdzie mieści się jedna z baz Sił Powietrznych Stanów
Zjednoczonych. Uczyli się tajników związanych z zabezpieczeniem technicznym
obsługi samolotów F-16, które niedługo staną się najpotężniejszą bronią
polskiej armii.

Dla grupy treningowej, do której należeli polscy piloci, w połowie sierpnia
zorganizowano wycieczkę do miasta Bricktown w Oklahomie. Jak pisze "ŻW" dwaj
oficerowie postanowili spędzić kilka godzin wolnego czasu w jednym z
klubów. "Po wyjściu z klubu w celu udania się taksówką do hotelu zostaliśmy
zatrzymani przez policję i zawiezieni do pobliskiego komisariatu. Wyjaśniono
nam, że jest to standardowa procedura w stanie Oklahoma" - napisali w
wyjaśnieniu.

Tylko interwencja szefa grupy zapobiegła postawieniu naszych oficerów przed
sądem i zapłaceniu wysokiej grzywny. Sprawę zatuszowano w imię dobrych polsko-
amerykańskich stosunków - pisze "Życie Warszawy".

Jak pisze gazeta drugą, jeszcze bardziej żenującą wpadkę, ci sami oficerowie
zaliczyli we wrześniu. Zdaniem prowadzącego zajęcia obaj stawili się na
ćwiczeniach w stanie wskazującym na spożycie alkoholu i zostali odesłani do
swoich pokoi.

W oficjalnym meldunku komendy bazy lotniczej Sheppard zacytowano zdanie
wypowiedziane przez polskiego kapitana "w Polsce zawsze piję w pracy".

Źródło informacji: INTERIA.PL

F-16 w Polsce

No to teraz sie zacznie
A kto bedzie je teraz obslugiwal.
Moze byloby taniej gdyby ploscy piloci latali na drzwiach od stodoly.
Pijanemu mechanikowi trudniej byloby spieprzyc obsluge

fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/polski-kapitan-w-usa-w-polsce-zawsze-pije-w-pracy,809708,2943

Bo w Polsce się pije

Polscy piloci wolą chyba szkolenia w barach /AFP

Środa, 25 października (11:00)

Major i kapitan Polskich Sił Powietrznych, uczestniczący w szkoleniu w USA,
przyszli na zajęcia pod wpływem alkoholu. Tłumaczyli się, że "w Polsce zawsze
pije się w pracy".

O sprawie informuje "Życie Warszawy".

Dwaj oficerowie, jeden w stopniu majora, drugi kapitana, zostali wysłani na
szkolenie do Sheppard, gdzie mieści się jedna z baz Sił Powietrznych Stanów
Zjednoczonych. Uczyli się tajników związanych z zabezpieczeniem technicznym
obsługi samolotów F-16, które niedługo staną się najpotężniejszą bronią
polskiej armii.

Dla grupy treningowej, do której należeli polscy piloci, w połowie sierpnia
zorganizowano wycieczkę do miasta Bricktown w Oklahomie. Jak pisze "ŻW" dwaj
oficerowie postanowili spędzić kilka godzin wolnego czasu w jednym z
klubów. "Po wyjściu z klubu w celu udania się taksówką do hotelu zostaliśmy
zatrzymani przez policję i zawiezieni do pobliskiego komisariatu. Wyjaśniono
nam, że jest to standardowa procedura w stanie Oklahoma" - napisali w
wyjaśnieniu.

Tylko interwencja szefa grupy zapobiegła postawieniu naszych oficerów przed
sądem i zapłaceniu wysokiej grzywny. Sprawę zatuszowano w imię dobrych polsko-
amerykańskich stosunków - pisze "Życie Warszawy".

Jak pisze gazeta drugą, jeszcze bardziej żenującą wpadkę, ci sami oficerowie
zaliczyli we wrześniu. Zdaniem prowadzącego zajęcia obaj stawili się na
ćwiczeniach w stanie wskazującym na spożycie alkoholu i zostali odesłani do
swoich pokoi.

W oficjalnym meldunku komendy bazy lotniczej Sheppard zacytowano zdanie
wypowiedziane przez polskiego kapitana "w Polsce zawsze piję w pracy".

Źródło informacji: INTERIA.PL

Ratusz kupuje grunty pod drogi na Polach Wilano...

Bunt podatników albo zapłacimy za swoja bierność
Przeczytaj
gazetadom.pl/nieruchomosci/1,102725,5555999,Gigantyczne_osiedla_stolicy.html
Zgodnie z artykułem o planowanych mega osiedlach stolicy planowanych
jest lub już realizowanych kilkanaście mega osiedli na kilkanaście
lub kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Budowa infrastruktury do każdego z
osiedli to setki milionów złotych. (drogi, szkoły, żłobki,
przedszkola, sklepy, punkty usługowe, przychodnie zdrowia,
komisariaty, straż pożarna). W sumie nakłady z podatków miejskich
będą liczone w miliardy złotych na przestrzeni kilkunastu lat.
Tymczasem zyski z budowy idą do kieszeni dewelopera. Jedynym
rachunkiem przed tak oczywistym wysysaniem pieniędzy z kieszeni
podatników jest :
Lokalny podatek nałożony od każdego metra wybudowanego mieszkania
(im większe osiedle tym większe potrzeby na infrastrukturę tworzoną
całkowicie od podstaw ale budującym jest miasto).
Ustawowy obowiązek developera zapewnienia infrastruktury (ilość
szkół przedszkoli przychodni w zależności od ilości wybudowanych
metrów kwadratowych) w zależności od ilości wybudowanych metrów
kwadratowych ale budującym jest developer pod nadzorem miasta i jemu
przekazuje infrastrukturę..
Tak skonstruowane prawo które zobowiązuje pod groźbą wysokich kar
wybudowanie infrastruktury temu który buduje mieszkania (wymagałoby
to nowego prawa).
Być może są inne sposoby rozwiązania tego problemu, ale inaczej
większość podatków będzie szła na obsługę inwestycji prywatnych firm
które zyski (PRZED KRYZYSEM MARŻE 40 %) zachowują dla
siebiePlanowane lub powstające mega osiedla :
1. Wilanów - 170 hektarów ok. 15 tysięcy mieszkań.
Bemowo okolica ul. Lazurowej – 50 hektarów, JW Construction
2. Bielany tereny wokół d.huty Warszawa 300 hektarów (Pirelli
Pekao Real Estate)
3. Włochy tysiące mieszkań
4. Ursus Skorosze 700 lokali
5. Mokotów - Nowe Powiśle.
6. Piaseczno, Julianów, Nowa Iwiczna czy Józefosław.
7. Białołęka Między mostem Północnym a elektrownią Żerań w
rejonie ul. Myśliborskiej miałoby zamieszkać ok. 15 tys. osób.
8. Wola - 24 hektary budowa drugiej Mariny Mokotów.
9. Ursus dawne tereny Zakładów Mechanicznych Ursus, gdzie kilku
deweloperów inwestuje w nieruchomości.
10. Gocław Saska Kępa Dom Development
11. Praga Południe nowy "Południowopraski Trakt".

no dobra, aby was pogodzić

Wklejam:
..."Otóż, funkcje przydzielane zazwyczaj żandarmerii miał pełnić na
Starym Mieście oddział PKB (Państwowego Korpusu Bezpieczeństwa,
delegackiej policji) dowodzony przez kpt. Włodzimierza
Kozakiewicza "Barrego". Tyle tylko że początkowo nie mógł jej
pełnić, gdyż podjął walkę liniową, w której osiągnął zresztą bardzo
duże powodzenie. Wobec tego rolę służby porządkowej i bezpieczeństwa
spełniała na Starym Mieście Milicja PPS, mająca swą siedzibę na rogu
Długiej i Barokowej ("wsławiona" tym, że nie chciała wpuścić tutaj
gen. "Bora" ze sztabem po jego przejściu z Woli). W tej samej
dzielnicy działała Komenda PKB m.st. Warszawy i dowództwo Obwodu PKB
Śródmieście, ale do 9 sierpnia 1944 r. PKB był prawie niewidoczny.
Później powstały słabe komisariaty PKB, a następnie Urząd Śledczy,
kierujący sprawy kryminalne do Wojskowego Sądu Specjalnego (wydał on
32 wyroki śmierci). Nadal więc funkcje policyjne wypełniał IV
Batalion Milicji WRN-PPS (a właściwie jego jedna kompania, dowodzona
przez kpt. [Aleksander] Kaczyńskiego "Pomiana"). Wreszcie "ujawniła
się" niejako, istniejąca od pewnego czasu żandarmeria polowa,
formalnie dowodzona przez mjra Władysława Drzymulskiego "Walczaka",
szefa żandarmerii KG AK, a faktycznie przez mjra "Barrego" z PKB.
Ścisłe funkcje żandarmerii pełniło z jego 320-osobowego oddziału
tylko ok. 80 ludzi: pluton por. "Rysia" (NN) 4), pluton NSZ "Młot" i
pluton Służby Bezpieczeństwa AL 5) oraz sekcja żandarmerii zawodowej
pod dowództwem wachm. "Brodatego" (NN). Zastępcą "Barrego" został
dowódca Służby Bezpieczeństwa AL (przedtem: GL) Stanisław
Kurland "Krzemiński" 6) - "mocny człowiek" w Dowództwie Głównym GL,
mający niewątpliwie powiązania ze służbami specjalnymi ZSRR, mający
w ramach GL daleko idące uprawnienia 7). "

32 wyroki w ciągu 63 dni w tym kryminalne. Dużo czy mało?
cały art:
niniwa2.cba.pl/ANTY.HTMPzdr

O co chodzi Celińskiemu?

Celiński dostał od palantów...
...cukierka i go ze smakiem zlizał, czemu się dziwić nie należy, szczególnie w
kampanii wyborczej. Dziwić się należy, że takich metod używa WŁADZA w sprawie,
która wyjątkowego pośpiechu nie wymaga - angażując przy tym środki, które
niewspółmierne są do potrzeb.
***
Buldożę się tu nieco, ale sam byłem przed kilku laty ofiarą podobnej paranoi.
Zatrzymano mi prawo jazdy (bom się nim wylegitymował nie mając przy sobie innego
dokumentu). Panom policjantom nie spodobał się tusz, którym wpisano datę
ważności (bezterminowo !!!). Potem spędziłem ok. 8 godzin na komisariacie
policji Warszawa Śródmieście, a jeszcze potem przez półtora miesiąca, kilka razy
w tygodniu bywałem w komisariacie dopytując się o mój dokument, wielokrotnie
telefonowałem...
Po kilku tygodniach, po powrocie do domu, w piątek - budzi mnie rano łomot do
drzwi - pojawia się w domu sokólski patrol policji z wezwaniem, cobym się w
komisariacie Warszawa - Śródmieście natychmiast stawił. Olałem to wezwanie,
przypominając p. policjantom, że nie dalej jak w czwartek (dzień wcześniej)
osobiście byłem w miejscu, do którego mnie wzywano i nic mi nikt nie umiał
wyjaśnić, co się z moim dokumentem dzieje.
Teraz zsumować by to warto było olegu ))
Banalną sprawą zajmowało się sześć co najmniej instytucji: komisariat Warszawa
Śródmieście - dwukrotnie (trzech funkcjonariuszy - w tym jedna bardzo miła pani
aspirant); jakaś jednostka policji w Bytomiu, gdzie prawo jazdy było wydane -
też dwukrotnie; wydział komunikacji w Bytomiu i komenda powiatowa policji w
Sokółce - dwóch funkcjonariuszy + radiowóz, który też nie jeździ siłą woli kierowcy.
A WYSTARCZYŁBY JEDEN TELEFON
***
Tak na marginesie jeszcze: panowie policjanci, którym 'trefne' się wydało moje
prawo jazdy, wielce sfrustrowani byli, jak pisząc protokół w mojej sprawie -
błąd jakiś popełnili i trzeba było to przepisać na nowo - bo im formularze
protokołów 'na sztuki' wydawano )) I potem trzeba było iść i wyżebrać nowy
formularz od kolegów.
A poza tym, jak zwykle - Pozdrawiam, G.

Dziewczynka w ciąży. Osaczona

Dziewczynka w ciąży. Osaczona
"Agata z mamą wybrały zabieg. Próbowały w dwóch szpitalach w
Lublinie, a gdy tam im odmówiono - w Warszawie. Do akcji wkroczył
ksiądz z Lublina, a za nim działacze pro-life. Okupowali szpital,
zarzucili lekarzy mailami, siedzieli w komisariacie, gdy Agatę
przesłuchiwano. Pod ich wpływem dziewczynka zmieniła zdanie."

Z tego akapitu i w ogóle z całego artykułu, począwszy od pierwszego
zdania - "Agata z mamą wybrały zabieg" - znikły gdzieś działaczki
eFKi, które jeszcze w poprzednich artykułach były jednymi z głównych
bohaterek. Wiadomo też z nich, że panie z eFKi pojawiły się w życiu
dziewczynki PRZED księdzem z Lublina i działaczkami "pro-life".
Jakoś dziwnie wychodzi z tego, że to źle gdy dziewczyna zmieniła
zdanie pod wpływem "prolajfów", ale nic złego nie było w tym, że w
poprzednim zdaniu utwierdzali ją "proczojsy"...

"Agatę umieszczono w lubelskim pogotowiu opiekuńczym, które
przypomina areszt."

No więc co - ma sie z powrotem zgodzić na aborcję i się ją wtedy
wypuści z "aresztu"?

"Zanegowano prawo matki. Ale gdy do Agaty zgłosiła się Hanna
Wujkowska, radykalna obrończyni życia, nikt nie interweniował.
Działacze ruchów pro-life awanturujący się w szpitalu, presja, którą
na dziewczynkę i lekarzy wywiera ksiądz, również nie spotkały się z
reakcją żadnych urzędów."

Nikt nie interweniował również wczesniej, gdy do Agaty zgłosiły sie
panie z eFKi. "Prolajfy" nie spotkały się zaś z rekcją żadnych
urzędów, bo też trudno powiedzić na co właściwie owe urzędy miałyby
urzędowo reagować. Gdyby dziewczyna i jej matka czuły się
prześladowane, w każdej chwili mogłyby zażądać pomocy policji -
zamiast tego jednak z poprzednich artykułów dowiadywalismy się, że
dziewczyna jest w stałym kontakcie telefonicznym z owym księdzem, a
matka odsyłała do niego dziennikarzy po szczegoły sprawy... Jakieś
to wszystko mocno niejednoznaczne, prawda?

"Na wybór pozostało kilka dni i trzeba mieć nadzieję, że da się go
dokonać w ciszy. Decyzja należy do Agaty i jej bliskich. Są wciąż
prawne podstawy do dokonania aborcji, o ile Agata i jej mama wyrażą
taką wolę. Mogą też zdecydować inaczej. Źle byłoby, gdyby poczuły
się tak zastraszone, zaszczute, że niezdolne do zrobienia tego,
czego chce."

Na jakiej podstawie właściwie Autorka twierdzi, że obecnie "Agata"
nie robi tego, czego chce, a wcześniej robiła to co chce?

"Podobno teraz opinia Agaty zależy od tego, z kim rozmawia."

A wczesniej oczywiście tak nie było...?

Pzdr

LINIE TRAMWAJOWE W BYDGOSZCZY PRZYNOSZĄ STRATY

drogi kazecie sprecyzujmy jezeli chodzi o torowisko na fordońskiej to do
wymiany jes=t odcinek od pętli przy bałtyckiej do wysokości I Urzedu
skarbowego / nawiasem dziwie się że nie zrobili tego podczas remony w zeszłym
roku / oraz naprawde tragiczny odcinek od budynku marketingi kabla do
przystanku na pętli suma sumarum jest to jakies 400 - 500 metrów! pytanie jest
takie czy u nas nie można w kwestii remontów zrobić niczego dobrze?
odnosnie 2 jest faktm że stojąc na przystanku przy kościele na ul. wojska
polskiego 3 razy szybciej dojezie się do ronda jagiellonów autobusem 66
ewentualnie 53 z dojściem pieszo aniżeli 2 przez całą górną skarpę - ale to
może załatwią tory na kujawskiej.
odnośnie 4 / dawnej 10 / oczywiście należałoby przedłuzyc bieg tego tranwaju
ale nie w stronę lasu i Ektry ale w druga stronę wzdłuż Glinek w kierunku
blokowiska Wyżyn!
Nawet średnio inteligentna osoba zdaje sobie sprawę że lepszemu wykorzytsaniu 4
i 6 na Chodkiewicza służyłoby puszczenie tramwaju w Bartosza Głowackiego i
dalej do pętli na Morskiej!
Sprawa 3 / smiem twierdzić że prędzej czy póxniej 8 wróci na trase do dworca
PKP / jest prosta przebić wiadukt kolejowy puścic ja wzdłuż miedzynia do prądów
a tam wiaduktem nad kanałem bydhoskim na górny taras oswoje góry!
Fordon powinno być rozgałęzienie: na wysokości RCO - na trase wzdłuż
Akademickiej i Andersa na Osiedle nad Wisłą! / z mozliwiścia odnogi do starego
forodonu i ewentualnie ostromecka / oraz wzdłuż twardzickiego - peplplińskiej
az w rejon komisariatu policji w Fordonie / tzw pasażerokilometry by na tych
trasach szczytował /
no i błonie: tramwaj powinien wyeliminować linie 62 wjazd z Focha na dorcowa
dalej zygnubnta augusta powtsańców warszawy na leśne! a szwederowo spiąć linia
kapuściska - błonie z mozliwościa przesiadek pod drodze!
wszyscy wałkujemy ten temat od dawna wszyscy mniej więcej wiedza o co chodzi
ale brakuje WOLI DECYDENTÓW! tym niemniej uważam że te kwestie sa do
zrealizowania w perspektywie około 25 lat!
no i jeszcze jedno linia do myślęcinka powinna być przedłuzona do Osielska /
obłożenie zapewniłby planowany aquaprk / a z błonia można by pociągnąćtory do
białych błót!

Hej, Behemocie, podoba ci się wybór prezydenta ?

podoba - to nie jest właściwe słowo
W pierwszym momencie byłem zaskoczony, bo wybór Carrefoura wydawał mi się
oczywisty wobec zamiaru zamrożenia działki przez Echo...
...ale zaczałem myslec...

Trzeba było podjąć DWIE decyzje:
1) Czy w ogóle sprzedawać działkę?
2) Komu sprzedac?

Wbrew pozorom decyzja pierwsza była najtrudniejsza.

1) Czy sprzedawać?

Działka nie przynosi dochodu, a:
- juz z chwilą sprzedazy licznik zaczyna cykać: podatek od nieruchomości.
- z chwilą zainwestowania licznik cyka potrojnie: podatki dochodowe
(czesciowo), wzrost zatrudnienia, praca w markecie, na budowie - ani pracownicy
Mitexu ani Echa Inv (+rodziny) nie beda rozpaczac, a jest ich w Kielcach
sporo.

W najgorszym - z finansowego punktu widzenia - przypadku bedzie kasa
za 'gruntowy', jakies inwestycje miejskie (za pieniadze ze sprzedazy działki)
lub odsetki z banku. To sporo zwazywszy, ze taraz nie ma nic.
Jesli Echo nic nie wybudje (choc nie wierze, zeby ich bylo stac na zamrozenie
gruntu) to i tak nie jest to takie nieszczescie, bo sadze, ze wielu mieszkancow
Slichowic chcialoby w tym miejscu miec wielki park i jeszcze wiekszy
komisariat ...czego im z calego serca zycze.

Z drugiej strony - działka leży odłogiem ale jeść nie woła. Ceny nieruchomości
nie spadają w jakiś wyraźny sposób. Budzet Miasta nie jest w rozpaczliwej
sytuacji i nie musi miec pieniedzy na-ten-tych-miast. Mozna czekac na poprawe
koniunktury.

Bedac Lubawskim nie sprzedawalbym. Poszedlbym na latwizne. Balbym sie ludzi.
W Krakowie czy Warszawie odbior spoleczny takich ruchow jest inny. Tam sie musi
cos dziac. Zarabiac na siebie.
W Kielcach chłop zanim sprzeda kawalek nieuzytku to i nawet pare lat mietosi
beret w rekach i mieszka w ruderze bez kanalizacji. Tu Lubawskiego zagryzą za
tą sprzedaż i nawet w godzinie smierci wypomną mu ile 'stracil' sprzedajac Echu.

Bedac sobą (przedsiębiorcą) to oczywiscie sprzedalbym to w cholere i zaczal
wreszcie zarabiac pieniadze. Nie wierze, zeby dzialka byla kiedykolwiek warta
wiecej przy takim nasyceniu Kielc hipermarketami. Nikt sie juz tu tak bardzo
nie pcha. Tak naprawde hipermarket moglby wykupic grunty gdzie indziej za
mniejsze pieniadze. I zrobi to.

2) Komu sprzedac?
Jesli urzędnicy mieli rację i nie dało sie spełnic warunkow Carrefoura to tak
naprawde oferent był tylko jeden.
Jesli urzednicy pomylili sie, to opozycja zawyje ze szczęścia i skieruje sprawę
do prokuratury o niegospodarnosc, czy co tam jeszcze.

Nawiasem mowiac Carrefour mogl dodac do oferty jeszcze jedno zero ...i tak nic
by to nie zmienilo. Carrefour pytany o niemozliwe do spelnienia warunki
odpowiedział dziennikarce Gazety: "nie widzę powodu by tłumaczyć nasze racje
opinii publicznej". Czesto tam, gdzie kończą się argumenty zaczyna sie
arogancja. Chyba tu mamy taki przypadek.
Powtarzam - kto twierdzi inaczej i jest w stanie to udowodnic moze od razu isc
do prokuratury. Pod opiniami o niemozliwosci podpisali sie naczelnicy - ma ich
wiec wszystkich hurtem na talerzu. Caly ratusz.

Slowem - Lubawski postapil bardzo konsekwentnie - nie uciekl (jak jego
poprzednicy) od podejmowania decyzji i dzialke sprzedal, choc moim zdaniem
popelnil blad 'socjologiczny'. Przyniesie to miastu natychmiastowe korzyści
finansowe ale Lubawskiemu tylko wiadro pomyj na głowę w postaci oskarżeń o
łapówkarstwo.
Postąpił jak racjonalny przedsiębiorca i drogo za to zapłaci.
Propozycji od Carrefoura tak naprawde nie bylo wiec trudno mowic o jej
odrzuceniu.

Spacerkiem po zmroku - policja ogłosiła wyniki ...

Ej!Nie przesadzałabym z tą krytyką badań.Komentujący je prof. Siemaszko nie
znosi policjantów (byłam jego studentką) i dlatego nie uważam go za
obiektywnego.Zgadzam się tylko z tym, że jakie pytania - taki wynik badań.Lecz
bez dwóch zdań-policja działa coraz lepiej.I trzeba to mówić tym ludziom,
naszym policjantom,żeby sami nie powtarzali bzdur(tak jak w przypadku
obrabowanej forumowiczki),że się nie da nic zrobić.
Ja widzę inny problem związany z naszym bezpieczeństwem - bezrobocie, które
spowodowało,że w tej chwili wiele osób bardzo chce sie do policji dostać, a
dostają się "krewni i przyjaciele królika", a nie ludzie którzy do policji się
nadają.
Testy, którym są poddawani (testy psychologiczne) nie są miarodajne. Sama
słyszałam o przynajmniej 2 policjantach, którzy urządzali prywatne kolekcje ze
zdjęć makabrycznie zniekształconych ciał ofiar wypadków i przestępstw. To
oczywiście skrajny przykład. Nie ulega jednak wątpliwości,że wiekszość
policjantów "w terenie" wolałoby swoją służbę przespać i że boją się
interweniować (zwłaszcza na wsi,gdzie są malutkie komisariaty po kilku
policjantów,którzy fizycznie nie przeważają nad bandytami).
Nie mam zamiaru się rozczulać - uważam,że ktoś taki nie powinien służyć w
policji.
Z drugiej strony jest pełno dobrych policjantów i nawet nieźle wykształconych,
z głowami pełnymi pomysłów i zapałem do pracy. Nepotyzm nie daje im szans na
wykazanie tych umiejętności. Trzymani są na niskich stanowiskach i mają proste
zadania, choć powinni robić więcej.
Co to dalej powoduje? Niedocenieni policjanci(również finansowo)albo odchodzą z
pracy, albo szukają innych dodatkowych zajęć. Cieszmy się, jeżeli jest to tylko
stanie w dyskotece "na bramce". Brak zaufania, który widac w badaniach to coraz
powszechniejsze informacje o współdziałaniu z grupami przestępczymi i
bezradność wobec łapownictwa.
Niedawno puszczno w naszej telewizji dwa filmy dokumentalne o polskich
policjantach "psy" i coś tam jeszcze.Naszym oczom ukazał się obraz ludzi,
których zarówno wygląd, jak i sposób wyrażania myśli nie wiele się różni od
przestępców. Panowie zaranżowani zostali na modłę bohaterów amerykańskiego kina
akcji, czyli "tfardziel", dwudniowy zarost, cywilne, luźne ciuchy, odznaka
wisząca na sznurku na szyi, język z rynsztoka i przede wszystkim bezdenny
prymitywizm. Mnie tacy policjanci osobiście obrzydzili i uważam,że osoby, które
zmajstrowały ten bzdet są winne wykreowaniu fatalnego obrazu polskiego
policjanta.Współczuje policjantom, którzy to oglądali.
Anyway.Żadna instytucja nie będzie dobrze działać, jeżeli nie będzie się w niej
korzystać z posiadanych zasobów, którymi są wiedza i pomysły ludzi.Nie bedzie
też dobrze funkcjonować bez poczucia pracowników,że ich praca jest ważna i
doceniona.Policjanci zdają sobie sprawę,że to co robią nazywa się służba, no
więc nikt z nich chyba nie płacze jak dostanie w szczękę od chuligana, ale jak
w tą szczękę (w przenośni)dostaje od przełożonych, to nie ma się co dziwić,że
jego wydajność spada.
Z wyników badań widac też jasno,że poszczególne regiony Polski różnią się
między sobą jeżeli chodzi o pracę policji. Dla mnie to jest dowód na to ,że
centralizacja policji jest nieskuteczna.Taką niebezpieczną Warszawę powinno się
traktować niczym miasto złożone z małych wiosek i pracować na tych "placówkach"
nie tylko z przestępcami, ale i z mieszkańcami.Powinni być policjanci, którzy
nie tylko złapią przestęcę, ale i pójdą do szkoły na pogadankę z dziećmi, czy
będą obok jakiegoś "burmistrza" gośćmi na uroczystości otwarcia szpitala.Uff-
przepraszam za długość, samo jakoś wyszło...

Paszkwil Cichego na Powstanie Warszawskie(1994r.)

Czytałeś tekst prof. Strzembosza?
O B. Marku
"Dotyczy to także par. 13., w którym autor, pisząc o zbrodni NSZ, cytuje
fragment książki Bernarda Marka. Trzeba coś o tej książce i jej autorze
wiedzieć. Jest to historyk o wyjątkowo małej wiarygodności, który kolejne swe
monografie o Powstaniu w getcie warszawskim dostosowywał do ówczesnej "linii
politycznej" PZPR. Wystarczy zacytować, co pisał o Powstaniu Warszawskim i owej
zbrodni NSZ w poprzedzającym cytowane przez Cichego pierwszym wydaniu z 1953
r.: "Grupka bojowników ŻOB-u, znajdująca się po stronie "aryjskiej", wystąpiła
po raz ostatni w czasie Powstania Warszawskiego w sierpniu 1944 r. Powstanie,
wywołane w celach antyradzieckich i antyludowych przez dowództwo AK, ujawniło
swój reakcyjny charakter również w stosunku do garstki ocalałych i ukrywających
się Żydów, którzy - porwani nadzieją wyzwolenia - wyszli na ulicę, by stanąć w
szeregach walczących. Reakcyjne grupy NSZ-owskie od pierwszej chwili zaczęły
mordować tych ludzi, ocalałych z pogromu hitlerowskiego" 2).

A więc: niejeden mord przy ul. Długiej 25 - ale "grupy" NSZ "od pierwszej
chwili", więc przez czas długi... A więc: od samego początku...

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ta teza, podniesiona w okresie samego dna
stalinowskiej nocy, przed 40 laty, przez propagandę partyjną, jawi nam się w
udoskonalonej, perfidniejszej i lepiej zakamuflowanej formie na
łamach "Gazety".

Od samego początku grupy NSZ i AK "ujawniły swój reakcyjny charakter".

Takie to są źródła, na które, z zastrzeżeniami - a jednak; z zastrzeżeniami - a
jednak doliczając tych 30 zamordowanych przez NSZ do ogólnego rachunku,
powołuje się Cichy".
O Edelmanie:
"Również wypowiedź wzbudzającego powszechny szacunek [Marek] Edelmana (par.
10), że "żandarmeria na Starym Mieście to była ONR-owska, czysta Falanga" nie
ma jeszcze waloru dowodowego. Tym bardziej że właśnie na Starym Mieście
sytuacja była bardzo, ale to bardzo skomplikowana.

Otóż, funkcje przydzielane zazwyczaj żandarmerii miał pełnić na Starym Mieście
oddział PKB (Państwowego Korpusu Bezpieczeństwa, delegackiej policji) dowodzony
przez kpt. Włodzimierza Kozakiewicza "Barrego". Tyle tylko że początkowo nie
mógł jej pełnić, gdyż podjął walkę liniową, w której osiągnął zresztą bardzo
duże powodzenie. Wobec tego rolę służby porządkowej i bezpieczeństwa spełniała
na Starym Mieście Milicja PPS, mająca swą siedzibę na rogu Długiej i Barokowej
("wsławiona" tym, że nie chciała wpuścić tutaj gen. "Bora" ze sztabem po jego
przejściu z Woli). W tej samej dzielnicy działała Komenda PKB m.st. Warszawy i
dowództwo Obwodu PKB Śródmieście, ale do 9 sierpnia 1944 r. PKB był prawie
niewidoczny. Później powstały słabe komisariaty PKB, a następnie Urząd Śledczy,
kierujący sprawy kryminalne do Wojskowego Sądu Specjalnego (wydał on 32 wyroki
śmierci). Nadal więc funkcje policyjne wypełniał IV Batalion Milicji WRN-PPS (a
właściwie jego jedna kompania, dowodzona przez kpt. [Aleksander]
Kaczyńskiego "Pomiana"). Wreszcie "ujawniła się" niejako, istniejąca od pewnego
czasu żandarmeria polowa, formalnie dowodzona przez mjra Władysława
Drzymulskiego "Walczaka", szefa żandarmerii KG AK, a faktycznie przez
mjra "Barrego" z PKB. Ścisłe funkcje żandarmerii pełniło z jego 320-osobowego
oddziału tylko ok. 80 ludzi: pluton por. "Rysia" (NN) 4), pluton NSZ "Młot" i
pluton Służby Bezpieczeństwa AL 5) oraz sekcja żandarmerii zawodowej pod
dowództwem wachm. "Brodatego" (NN). Zastępcą "Barrego" został dowódca Służby
Bezpieczeństwa AL (przedtem: GL) Stanisław Kurland "Krzemiński" 6) - "mocny
człowiek" w Dowództwie Głównym GL, mający niewątpliwie powiązania ze służbami
specjalnymi ZSRR, mający w ramach GL daleko idące uprawnienia 7).

Kto więc wypełniał funkcję dowódcy żandarmerii na Starym Mieście (bo nie zajęty
czym innym "Barry") prawie do końca? ("Barry" wszedł znów do akcji 30
sierpnia). Jedno jest pewne, że nie ONR-"Falanga", której bodaj jedyny oddział
stanowili na Starym Mieście młodziutcy żołnierze plutonu KN "Mierczyków",
dowodzeni przez Mieczysława [Kurzyna] "Miecza", których trudno podejrzewać o
skrytobójstwa, i którzy walczyli (dzielnie) w "linii", gdzie większość ich
poległa.

Piszę o tym tak obszernie, by wskazać na to, jak łatwo się pomylić, ulec
wrażeniom - i jak trudno zaufać relacjom niczym nie popartym, choćby
wychodzącym z najbardziej wiarygodnego źródła.

A w wypadku mordu NSZ na Starówce chodzi o największy zbiorowy mord przywołany
w pracy Cichego, połowę wszystkich przywołanych przez niego (rzekomych) zbrodni
dokonanych na ludności żydowskiej".

kolejne włamanie na Kisielewskiego


>
>Czy dysponuje Pani informacjami, jak wyglada liczb
> a
> mieszkancow powiatu w podziale na Gminy? Stawiam bowiem tezę, że gminy
ościenne
> do miasta Legionowa przeżywają eksplozję liczby mieszkańców i inwestycji w
domy
> ,
> dzialki itp a zdaje się, że komenda powiatowa nie dostosowałła do tych zmian
> stanu etatow i wyposażenia technicznego.
> Owszem, dysponujemy danymi o których Pan wspomniał:
Powiat legionowski ogółem liczy 93 653 mieszkańców
Miasto Legionowo – 50 416
gm. Jabłonna – 11 608
gm. Nieporęt – 12 460
gm. Serock – 10 983
gm. Wieliszew – 8 186
Liczba etatów policyjnych naszej KPP wynosi 226.Stany etatowe podległych
komisariatów są do siebie zbliżone. Nadmieniam, że KPP w Legionowie zgodnie z
zagrożeniem wspomaga prewencyjnie podległe komisariaty (tzw. działania
koncentryczne), gdzie zagrożenie włamaniami jest podobne jak w KP Jabłonna.
Ale temat nie jest tak prosty jakby się zdawało, bo w/w dane nie uwzględniają
następujących faktów:
• Mamy 30 000 działek letniskowych w powiecie, ponad 50 ośrodków
wypoczynkowych,
• 100 000 osób wypoczywających w sezonie letnim. (liczba znacznie
przekraczająca ilość mieszkańców powiatu)
• I sprawa która nam leży głęboko na sercu: czarna liczba osób
zamieszkałych na naszym terenie, ale faktycznie zameldowana w Warszawie.

Jak Pan widzi statystyki te mówią same za siebie…A dodam jeszcze jeden nie
mniej istotny dla sprawy fakt (ot, chociażby na przykładzie komisariatu w
Jabłonnie). Każdy z podległych komisariatów obsługuje rozległy teren. Pod KP
Jabłonna podlega 10 wsi, których mieszkańcy podobnie jak Pan, chcieliby widzieć
policjantów u siebie. A przecież załoga o której Pan wspomina nie
tylko „jeździ” po terenie: interweniuje w sprawach rodzinnych, awanturach
domowych z osobami nietrzeźwymi, odwozi je do wytrzeźwienia, załatwia wiele
innych spraw. Istotny wpływ na przestępczość ma również wskaźnik bezrobocia,
wynoszący w naszym powiecie 21,9%.

> Jeśli miedzy Jabłonną a Bożą Wolą jest 12 km a na cały ten obszar, regularnie
> okradany, wystawiacie jeden patrol w jednym samochodzie, to żadne statystyki
> tego nie obronią - nie dpasowujecie swojej pracy do zmian urbanistycznych i ja

Ma Pan rację. Przydałoby się więcej etatów! Komendant jest dobrze zorientowany
w istniejącej sytuacji i naprawdę robi co może. Ale MUSI poruszać się w ramach
określonych przepisów resortowych. Nie od niego bowiem zależy liczba etatów KPP
w Legionowie. Przepisy ściśle określają liczbę policjantów danej jednostki
Policji. Zależy ona właśnie od liczby stałych zameldowanych na danym terenie
mieszkańców. Dlatego też jedyną obecnie realną możliwością zwiększenia liczby
dodatkowych patroli jest ściągnięcie do pracy na naszym terenie policjantów z
Oddziału Prewencji - co jest realizowane, lub zatrudnienie naszych policjantów
w służbach ponadnormatywnych (tzn. dodatkowa płatna praca w czasie wolnym od
służby). Ale na to potrzebne są środki finansowe. Dlatego też Komendant
Piątkowski zwrócił się do lokalnych władz o przyznanie takich środków. Czy je
dostaniemy? – czas pokaże.

Aby całodobowo wystawić dwuosobowy patrol jak to wynika z prostej kalkulacji
potrzebnych jest 10 etatów.
Pensum policjanta wynosi 40 godz. tygodniowo. Do całodobowego zabezpieczenia
terenu potrzebne są 4 zmiany w systemie 12 godzinnym ( w trybie dzień-noc-2 dni
wolnego). Tydzień liczy 7 dni po 24 godz - mamy więc 168 godzin do
zabezpieczenia. Czterech policjantów pracujących w w/w systemie (pojedynczo)
jest w stanie pracować 160 godzin – zatem brakuje nam 8 godzin tygodniowo do
obsadzenia (dodajmy do tego przysługujące urlopy, obowiązkowe szkolenia oraz
ewentualne zwolnienia lekarskie, które spowodować mogą nieobecność człowieka w
pracy). Powoduje to konieczność zapewnienia dodatkowego, rezerwowego
policjanta – razem potrzeba 5 osób. Ale patrol musi liczyć min. 2 osoby –
potrzebujemy więc 10 etatów.
Abyśmy mogli wystawić całodobowo dwa patrole – musimy wszystko pomnożyć przez
dwa. Potrzebujemy więc 20 etatów prewencyjnych (tych widocznych na ulicach).A
przecież w komisariacie musi ktoś pełnić służbę dyżurnego, prowadzić
dochodzenia, śledztwa, postępowania o wykroczenia. I nie ma mowy o wyjściu
takiego policjanta na ulicę, bo jest on niezbędny na miejscu ( jak dyżurny) lub
związany terminami postępowań (na każdą czynność jest określony przepisani
czas)

Jak Pan widzi sprawa naszych etatów nie wynika z niczyjej złej woli czy
zaniedbania lecz z czynników obiektywnych. Proszę postarać się to zrozumieć...

Również Pana pozdrawiam - nadkom.A. Galant

Obłuda ludzi a praca Policji

Wprawdzie pisałem, że zakończyłem już ten wątek z mojej strony, ale jeżeli jest
osoba, która chce go jeszcze kontynuować to proszę bardzo.

Piszesz o policjancie, który wypełnia dokumenty i druki. A wyobraź sobie, że na
takim przeciętnej wielkości komisariacie jak w Markach powstaje przeciętnie 600
dokumentów dziennie. Dlatego taka duża, liczba ponieważ policjant musi
sporządzić z każdej interwencji protokół w 3 kopiach. Oczywiście sprawa była by
bardzo prosta, gdyby taki policjant mógł napisać to na komputerze i wydrukować
w 3 kopiach. Ale wyposażenie na komisariatach jest mówiąc delikatnie „niezbyt
nowoczesne” więc policjant musi pisać wszystko odręcznie. Nie może napisać tego
na maszynie do pisania przez kalkę, ponieważ przepisy wyraźnie mówią, że musi
być to napisane podzielnie. 1/3 tych dokumentów trafia do osób poszkodowanych,
a 2/3 (400 sztuk) trafia prosto do szafy, gdzie muszą leżakować przez rok. Po
tym czasie zostają zabrane do centralnego magazynu policyjnego gdzie leżakują
100 lat, lub ewentualnie same rozpadną się ze starości, przed upływem tego
czasu.

Jeżeli chcesz wiedzieć jaka jest wykrywalność naszego komisariatu, to czytaj
protokoły z posiedzeń rady miasta. Dokładnego miesiąca nie pamiętam, ale na
pewno raz do roku na posiedzenie rady miasta przychodzi komendant i przedstawia
radnym dokładne dane.
Ewentualnie możesz wystąpić z pismem do jednostki nadzorującej nasz komisariat
czyli Komendy Stołecznej Policji o udostępnienie tych danych.

Gdybyś wypełniał tyle dokumentów dziennie, to z pewnością nie byłbyś w takim
optymistycznym nastroju. Dlatego zrozum policjantów, którzy ze wściekłością
produkują nikomu niepotrzebne kilogramy makulatury, które i tak wylądują w
szafie, gdzie nikt do nich z pewnością nigdy nie zajrzy. Przecież każdy
policjant woli przebywać „w terenie”, niż ślęczeć nad dokumentami.

Policjant dyżurny mógł sprawdzić drogą radiową, gdzie są radiowozy, ale po co
ci takie informacje? Co ci da informacja, że np. jeden radiowóz jest na ul
Sosnowej, drugi na Grunwaldzkiej, a trzeci na Legionowej.

Piszesz: „Ja chcąc kiedyś się czegoś dowiedzieć, uzyskałem bardzo budującą
odpowiedź - a
idź żesz w piz.... bo na dołek trafisz, k.....żesz twoja mać !”. Ja na miejscu
tego policjanta zrobił bym to samo. Ba, nawet pewnie zdzielił bym cię pałą i
wezwał radiowóz z kursem na Kolską w Warszawie. Tak policja robi we wielu
krajach (choćby w Niemczech) z namolnymi i upierdliwymi petentami. I jest to
czymś normalnym.

Aby częste patrole były całą dobę, trzeba odpowiedniej liczby policjantów, oraz
stosownej pensji oraz odpowiednich warunków pracy. Za te marne pensje żaden
policjant nie będzie narażał zdrowia własnego lub członków swojej rodziny.
Gdyby np. pensja policjanta wynosiła 4.000zł. z pewnością żaden z nich nie
spojrzał by na łapówkę, a zarazem starał by się dobrze pracować, aby nie
stracić takiej dobrej pensji.

Nie próbuję się jak sugerujesz wycofywać z tego wątku. Po prostu jeżeli widzę
podawane cały czas te same argumenty i przykłady, tylko za każdym
razem „ubrane” w inne słowa to odechciewa mi się pisania ciągle tych samych
tekstów.

zapal światło !

Współpraca: Samorząd - Policja
Proponuję zastanowić się nad inną sprawą – jak samorząd w Markach wspiera, a
szczególnie jak współpracuje z lokalną policją.

A zaczynam ten temat zupełnie nie przypadkowo, gdyż ostatnio dowiedziałem się o
tym jak taka współpraca wygląda pomiędzy dzielnicą Warszawa-Żoliborz a policją.
Otóż w ciągu najbliższych dni do skrzynek pocztowych wszystkich mieszkańców
dzielnicy trafi wydana (i opracowana) wspólnie z policją mapa dzielnicy, na
której każdy z mieszkańców będzie mógł w sposób przejrzysty zobaczyć w rewirze
którego dzielnicowego mieszka, gdzie w jego okolicy dochodzi najczęściej do
poszczególnych rodzajów przestępstw lub wykroczeń etc. Wydrukowanie 30 000 map i
ich kolportaż kosztowało 24 000zł, ale dzielnica znalazła sponsorów (reklamo
dawców) i w rezultacie wyda tylko 20% tej kwoty.
Dodatkowo wkrótce zostanie uruchomiona na stornach internetowych specjalna
interaktywna mapa, która będzie regularnie aktualizowana i każdy mieszkaniec
będzie mógł sprawdzić jak wygląda aktualny poziom bezpieczeństwa w jego okolicy.
Dodatkowo każdy będzie mógł wnosić uwagi zarówno co do samej mapy, ale także
zgłaszać sugestie i prośby za pomocą internetu do odpowiednich służb porządkowych.
Należy także wspomnieć o specjalnej komisji przy Radzie Dzielnicy składająca się
z radnych oraz przedstawicieli służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo, są
spotyka się przynajmniej raz na miesiąc i na bieżąco omawiane są wszelkie
problemy (nawet te najbardziej błahe i z pozoru niewinne incydenty). Ponadto
dzielnica wspiera we wszystkich formach policję – zarówno poprzez zwykłe
materiały biurowe, a na monitoringu ulicznym kończąc.

A teraz zobaczmy jak wygląda to w Markach – nasza gmina opłaca drużynę
prewencji, policjanci mogą czerpać do woli z materiałów biurowych (papier,
długopisy etc.) w ramach tych jakie kupowane są do bieżącej pracy naszego UM...
i tu mniej więcej ten sielankowy obraz się kończy, a jaka jest rzeczywistość?
Otóż w połowie 2006 roku kończy się umowa między Markami a Komendą Stołeczną
Policji na finansowanie 2 etatów dzielnicowych. I jak sami wiecie i tak ciężko
jest obecnie spotkać swojego dzielnicowego (ja na szczęście swojego znam), a
będzie jeszcze trudniej – bo z 5 dzielnicowych zostanie tylko 3, a co za tym
idzie zwiększą się ich rewiry.
Ostatnio (o czym mówił sam burmistrz) było małe spięcie z Komendantem o nowe
xero dla komisariatu, a właściwie o sposób jego zakupu – a takich spięć na linii
samorząd-policja jest więcej.
Niestety nasi radni spotykają się z przedstawicielami policji raz do roku, kiedy
to komendant przychodzi na Radę Miasta i z kartki odczytuje to co wcześniej napisał.
Już nawet nie wspominam o braku monitoringu ulicznego w Markach – bo choć
istnieje on w planach Strategii Rozwoju Marek od 2004r, to jednak faktycznie nie
ma go dalej, i niewiele wskazuje aby kiedykolwiek powstał.
Obecnie nikt nie interesuje się stworzeniem w Markach takiej naszej mapy
bezpieczeństwa na wzór Żoliborza – bo i też nikt na co dzień nie interesuje się
co właściwie policja robi – a powiem szczerze że miała by się czym pochwalić,
tylko nie ma do tego stosownego miejsca.
Ale to już taka nasza Marecka rzeczywistość...

.. to do Ciebie, opowiem Ci o Tobie i o mnie..

ambanasik napisała:

> Drogi Flash, dlaczego czarno widzisz spotkanie mieszkanców osiedla, dlaczego
> inicjatywa powołania społecznego Forum Mieszkanców Osiedla wydaje Ci się
> nierealna?Czy masz jakieś doświadczenia w animowaniu społecznych grup
> pozarządowych w Markach?Jesli tak to podziel sie ze mną, prosze swoimi
> wnioskami z takich przedsięwzięć.Jako rodowity Markowianin masz prawdopodobnie
> więcej doświadczeń z życia w tym miescie niz ja.
> pzdr
> amba

Droga Ambarasik

Nigdy takich spotkań nie organizowałem, ale często na nie chodzę (jak mam akurat
czas), i wiem jak wygląda praktyka. A że mieszkam na tym osiedlu od samego
początku, więc przez 25 lat trochę już tych spotkań było :-)

Po pierwsze ludzie: zawsze jest tak, że przychodzi dość spora grupa osób tzw.
słuchaczy (do których Ja też się zaliczam). Zawsze siadają gdzieś w ostatnich
rzędach i słuchają... i jak wysłuchają to się rozchodzą i w drodze powrotnej do
domów dyskutują między sobą o tym co usłyszeli. Jest też także inna stała grupa
osób (Ja ich nazywam „krzykaczami”) – zajmują zawsze pierwsze rzędy i są
najaktywniejsi. Zawsze kolejno zabierają głos i wygłaszają coś w rodzaju expose
– czyli „jaki to świat do koła zły i paskudny...”. Mają pretensje do wszystkich:
do władz miasta, policji... i każdego kto przyjdzie a pełni jakąkolwiek funkcję
publiczną.

Po drugie reklama: aby ludzie przyszli trzeba to odpowiednio rozreklamować.
Najlepiej aby karki A4 z informacją o takich zebraniu zawisły przynajmniej 3
tygodnie wcześniej i były napisane wielkimi wołami – i powinny być one
powieszona na szybie w każdej klatce, bo gdybyś powiesiła tylko kilka informacji
na terenie osiedla to nic nie da – z własnych obserwacji wiem że ludzie takich
rzeczy w przypadkowych miejscach nie czytają bo uznają to za reklamy.
Ale trzeba też zadbać o to, aby takie kartki nie zostały zaraz zerwane przez
osoby sprzątające bloki – bo zawsze są one regularnie zrywane jeżeli nie zostały
powieszone przez spółdzielnie mieszkaniową. Można dotrzeć do tych osób (ich
nazwiska i adresy zna kierownik osiedla RSM Praga) i poprosić aby tego nie
zrywały – nie powinno być z nimi problemów jeżeli będą wiedziały o co chodzi.
Ale to jednak nie wszystko – przydało by się także gdzieś raz na 2-3 dni przejść
i sprawdzić czy aby komuś te karki nie przeszkadzały i ich nie zarwał - bo jak
pewnie sama wiesz ludzie w Markach mają bardzo krótką pamięć do takich rzeczy.
To jest tyle uwag – wiem że może Ci się to wydać trochę dziwne, ale taka jest
mentalność mieszkańców tego osiedla.

I tak już zupełnie na marginesie: Nie wiem czy wiesz, ale kiedyś były
organizowane podobne zebrania na osiedlu – ale wtedy tym zajmował się nasz
ówczesny radny.
Wtedy to na spotkanie mieszkańcami stawiał się on sam, przychodził burmistrz
Werczyński („uzbrojony” zawsze w pokaźny segregator wypełniony różnymi
dokumentami), był zawsze dzielnicowy, komendant Komisariatu Policji z Marek,
Komendant Powiatowy z Wołomina, a raz nawet udało się zaprosić jeszcze
Komendanta Stołecznego Policji, ale wtedy coś się wydarzyło i przyjechał wzamian
jego zastępca – ale zawsze przyjechała „szycha” z Warszawy.

Na pewno jeżeli być organizowała takie spotkanie i udało by Ci się zaprosić
Komendanta Powiatowego Policji oraz burmistrza (bo dzielnicowy i Komendant
Policji z Marek przyjdą bez najmniejszego problemu – musisz tylko odpowiednio
wcześnie ich powiadomić) to możesz liczyć na tłumy ludzi.

"wiarygodność" PiSu

Szanowny panie buFeTowy. W związku z faktem, że panu tak żle się żyje w WKZ to
zachęcam do opuszczenia regionu i osiedlenia się w Warszawie, gdzie rządy
sprawuje HGW - Przedstawiam poniżej obietnice HGW dotyczące Bemowa (mam tam
znajomych) Mamy już miesiąc rządów HGW i nic nie zrobiono.
Opracowanie koncepcji i przygotowanie rozbudowy obszarów Jelonek Zachodnich
oraz Chrzanowa w związku z dotarciem autostrady do granic dzielnicy i budową II
linii metra.
Schowanie Trasy AK w tunelu od ul. Lazurowej do ul. Rosy Bailly, z jednym
węzłem - skrzyżowanie typu "karo" przy ul. Warszawskiej.
Budowa połączenia tramwajowego Bemowa-lotniska do Jelonek na odcinku Radiowa -
Górczewska (wzdłuż ul. Powstańców Śląskich).
Analiza możliwości wprowadzenia "szynobusu" i stworzenia połączeń Bemowa z
resztą Warszawy na trasie ul. Dywizjonu 303 z wykorzystaniem bocznicy kolejowej
Huty Lucchini.
Budowa ul. Nowolazurowej (przedłużenie Trasy Mostu Północnego) wzdłuż bocznicy
kolejowej do Huty Lucchini, a nie przez Boernerowo, jako osobnej arterii
komunikacyjnej równoległej do obecnej ul. Lazurowej, która powinna stać się
drogą lokalną. Wzdłuż drogi winna iść linia tramwajowa do Włoch.
Przebudowa ul. Dźwigowej i skrzyżowania Powstańców Śląskich z Połczyńską -
likwidacja wąskiego gardła.
Budowa przejścia dla pieszych pod ratuszem (brak przejścia po północnej
stronie).
Budowa sygnalizacji świetlnej przy ul. Lazurowej przy wlocie ul. Szobera.
Budowa szkoły podstawowej wraz z przedszkolem na Bemowie V.
Budowa przedszkola integracyjnego.
Remont Zespołów Szkół przy ul. Szobera i Irzykowskiego, budowa i modernizacja
bazy sportowo-rekreacyjnej przy szkołach;
Współpraca ze środowiskiem akademickim na terenie Bemowa i Jelonek w zakresie
przedsięwzięć edukacyjno-oświatowych: Wojskową Akademią Techniczną, Wyższą
Szkołą Warszawską, Wyższą Szkołą Stosunków Międzynarodowych i Amerykanistyki,
Wyższą Szkołą Edukacja w Sporcie, środowiskiem studenckim na terenie Oś.
Przyjaźń.
Budowa nowej szkoły i przedszkola na Chrzanowie.
Stworzenie Bemowskiego Centrum Zdrowia, po likwidacji CPZiEE, np. na bazie
Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej (po przebudowie).
Przygotowanie koncepcji budowy stacji pogotowia ratunkowego i ambulatorium na
terenie Chrzanowa;
Budowa stacji pogotowia ratunkowego lub szpitala obsługującego autostradę A2
oraz Bemowo (z oddziałem urazowym i chorób wewnętrznych);
Renowacja fortów Bema, Blizne Groty, Chrzanów i Radiowo przy stworzeniu
czytelnych zasad partnerstwa prywatno-publicznego;
Budowa nowych punktów czerpalnych wody trzeciorzędowej i oligoceńskiej, np.
osiedlu przy ul. Pełczyńskiego lub na osiedlu Przyjaźń;
Zagwarantowanie w planach zagospodarowania przestrzennego 45% powierzchni
biologicznie czynnej (zielonej);
Budowa miejsc aktywnego wypoczynku (Park Górczewska, boiska, ścieżki i szlaki
rowerowe, stworzenie bazy dla turystyki pieszej na terenie Bemowa - Park Leśny
Bemowo);
Program wykorzystania wolnego czasu dzieci i młodzieży, na bazie Bemowskiego
Centrum Kultury oraz poprzez dofinansowanie opiekunów w świetlicach szkolnych,
otwarte sale gimnastyczne, współpracę z klubami osiedlowymi (Dom Kultury
Spółdzielni Mieszkaniowej "Wola", "Górczewska", Dom Kultury "Yogi").
Inicjatywa na rzecz stworzenia kulturalnego centrum Bemowa - bemowskiego rynku.
Powrót do koncepcji budowy parku technologicznego na terenie WAT - koncepcja
Technopolis.
Budowa centrum kulturalno - sportowo - handlowego na terenie Fortu Chrzanów.
Budowa nowego komisariatu policji obsługującego autostradę A2 i Bemowo.
Pozostawienie miejsca dla budowy nowego kościoła na terenie Chrzanowa.

Policjant: i co by tu zrobić ze złodziejem?

Zostawił złodzieja podanego na tacy
Jest i ciąg dalszy sprawy.

miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3708158.html
Policjant z sekcji kryminalnej, który chciał pobić złodzieja w sklepie w
Markach, najprawdopodobniej straci pracę. Ukaranych może być jednak więcej
funkcjonariuszy
- Ta sprawa będzie szczegółowo zbadana - zapewnia nadkom. Andrzej Pisarek,
zastępca komendanta powiatowego w Wołominie. W czwartek wieczorem przyjechał do
podległego mu komisariatu w Markach, by osobiście nadzorować postępowanie
wyjaśniające. Wysłuchał m.in. opowieści kierownika sklepu z centrum handlowego
M-1, gdzie ochrona zatrzymała w czwartek złodzieja, obcokrajowca. Policjant,
który przyjechał na ich wezwanie, próbował zniechęcić obsługę sklepu do
zgłaszania sprawy. Sugerował, że pobije zatrzymanego, zamiast zabrać go na
komisariat. Handlowiec się nie zgodził, więc policjant odjechał. Dopiero po
dwóch i pół godzinie po złodzieja przyjechał inny patrol. Tę historię opisaliśmy
we wczorajszej "Gazecie".

Do wyjaśnienia jest sporo kwestii: • dlaczego policjant przyjechał sam, •
dlaczego nie zabrał zatrzymanego złodzieja, • czemu tak długo trzeba było
czekać na kolejny patrol, • i czy rzeczywiście zaproponował pobicie
zatrzymanego. Ta ostatnia kwestia będzie najtrudniejsza do udowodnienia, choć
kierownictwo komendy nie podważa wiarygodności opowieści kierownika sklepu. -
Mówił rzeczowo i spokojnie - podkreśla nadkom. Pisarek. - Oczywiście policjant
przedstawił odmienną wersję wydarzeń. Nie nam jednak to oceniać. Zbieramy
materiały i przekażemy je prokuraturze.

Dowodami w sprawie na pewno będą: zapis z monitoringu ze sklepu oraz zapis
rozmów z policyjnej radiostacji.

Kierownik sklepu (na jego prośbę nie podajemy jego nazwiska ani nazwy sklepu)
wyszedł z komisariatu w Markach około północy. - Mówiąc szczerze, byłem mile
zaskoczony - opowiada. - Przeproszono mnie i - co najważniejsze - wysłuchano, co
miałem do powiedzenia. Oficerowie, z którymi rozmawiałem, łapali się za głowy.
Byli w szoku.

- Nic dziwnego, bo pomijając cały ten skandal, policjant miał złodzieja podanego
na tacy. Wystarczyło go zabrać - komentuje oficer stołecznej policji.

Policjant wolał jednak przekonać kierownika sklepu, że z obcokrajowcami są tylko
problemy, bo trzeba ściągać tłumacza i wypełniać mnóstwo papierów. - To żadne
tłumaczenie. Taka postawa jest skandaliczna. Komisariat w Markach nie jest
wyjątkowy, wszystkie mają podobne problemy - mówi komendant Pisarek. -
Najważniejsze w takich sytuacjach to zabrać zatrzymanego ze sklepu. Co innego,
gdyby nie było komu do tego sklepu podjechać. Ale ten policjant już tam był!.

Już dziś wiadomo, że ze swojego postępowania będzie musiał się też tłumaczyć
dyżurny komisariatu, który odpowiada za wysyłanie policjantów na interwencję.
Czy znajdą się też inni winni zaniedbań? Na razie nie wiadomo.

Policjant, który nie zabrał zatrzymanego, na razie nie został zawieszony w
wykonywaniu obowiązków, gdyż toczy się postępowanie wyjaśniające, a nie
dyscyplinarne. - Taka jest procedura - wyjaśnia Andrzej Pisarek. - Jeśli tylko
prokuratura podejmie decyzję o wszczęciu śledztwa przeciwko niemu, wówczas ten
policjant zostanie zawieszony.

Dał bezdomnej 41 tys. złotych (gdzie Go spotkać)

Dał bezdomnej 41 tys. złotych (gdzie Go spotkać)
Kobieta śpiąca na Dworcu Centralnym znalazła kopertę. Było w niej 41 tys.
złotych. Pieniądze zaniosła na policję, żeby sprawdzić, czy nie pochodzą z
kradzieży.

Kobieta obudziła się na dworcu. Obok niej leżała koperta z napisem „Dla
ubogich”. Zajrzała do środka i... – Przeżyłam szok, tylu pieniędzy jeszcze nie
widziałam – mówi bezdomna. Krystyna Szczepaniak po kolejowych dworcach tuła
się od 14 lat. Nie mówi, skąd pochodzi. Nie ma własnego dachu nad głową. Od
kilku lat mieszka w Warszawie na Dworcu Centralnym.

W środę wieczorem położyła się spać. Nie na głównej hali, bo stamtąd
bezdomnych wyganiają ochroniarze, tylko trochę z boku, przy skrytkach bagażowych.

Cień dobrego człowieka

– Byłam bardzo zmęczona, ułożyłam się wygodnie na swoich tobołkach, odwróciłam
się do ściany i prawie już zasypiałam – opowiada kobieta. – Wydawało mi się,
że ktoś stoi nade mną. Kiedy się odwróciłam zobaczyłam już tylko sylwetkę. A
obok leżała koperta – dodaje.

Zwykła biała koperta, a na niej niebieskim długopisem odręcznie zrobiony napis
„Dla ubogich”. Krystyna zajrzała do środka i zamarła. – Koperta wypełniona
była banknotami. Same dwusetki. Przeżyłam szok. Tyle pieniędzy na raz – mówi.

Pokwitowanie od policji

Niespodziewanie obdarowana kobieta nie wahała się ani chwili. Postanowiła
pójść z pieniędzmi na komisariat kolejowy. Dlaczego nie zatrzymała ich dla
siebie, nikogo o tym nie informując?

– To przecież tyle pieniędzy. Nie wiem, skąd one są. A jakbym poszła za to do
więzienia? Wolałam się upewnić, co z tym fantem zrobić – mówi Krystyna
Szczepaniak.

Policjanci byli bardzo zaskoczeni jej historią.– Przyszła do nas po tzw.
pokwitowanie. Chciała mieć papierek, że z gotówką wszystko jest w porządku –
mówi nam funkcjonariusz.

Sprawdzą pieniądze

Teraz Krystyna Szczepaniak na swoje 41 tys. będzie musiała trochę poczekać.–
Najpierw trzeba będzie sprawdzić, czy pieniądze nie pochodzą z przestępstwa.
Wysłaliśmy prośbę do innych jednostek policji, aby sprawdzili, czy na ich
terenie w ostatnim czasie nie zginęła większa ilość pieniędzy. Zwrócimy się
także do NBP o sprawdzenie, czy pieniądze nie są przypadkiem fałszywe. Na
pierwszy rzut oka wydaje się, że są prawdziwe – tłumaczą funkcjonariusze.

Marzeniem 56-letniej Krystyny jest własny kąt i spokój. Jest bezdomna do 14
lat, z rodziną nie ma najlepszych układów.– Nie wiem, czy te pieniądze wrócą
do mnie, czy nie. Jeśli tak, to może jakiś domek sobie kupię. Nie mam gdzie
nawet odpocząć. Jest mi potrzebny dom. Tylko tego chcę – marzy bezdomna.
Funkcjonariusze z komisariatu kolejowego chcą zaoferować pomoc pani Krystynie.
Boją, że ktoś mógłby ją okraść.

– Jeżeli ta pani będzie chciała, pomożemy jej założyć konto w wybranym przez
nią banku – mówi kom. Waldemar Płoński, naczelnik sekcji kryminalnej z
komisariatu kolejowego.

Na dworcu nic nie dają

Inni bezdomni z dworca Centralnego nie mają dobrego zdania o hojności
warszawiaków i przyjezdnych.– Tutaj jeszcze niczego nie dostałem, co najwyżej
po głowie. Czasami przychodzę się tutaj przespać. Jak chcę coś wyżebrać idę na
Nowy Świat – mówi Adam Michalak, bezdomny od 16 lat.

Co zrobiłby, gdyby ktoś jemu podarował taką sumę pieniędzy? – Chciałbym mieć
dom. Ale bez imprezy dla kumpli nie obyłoby się – rozmarza się Michalak.
Wtóruje mu Robert Polański, bezdomny od sześciu lat.– Tutaj tylko kradną mi
tobołki. Od przechodniów nie dostaje raczej nic. Czasami panie z barów ulitują
się i dadzą jakąś herbatę. To wszystko, co tutaj można dostać – mówi Robert.

Krystyna Szczepaniak chce podziękować tajemniczemu darczyńcy.– Teraz już nie
zdarza się, żeby ktoś robił innym takie prezenty. Mnie się poszczęściło. Z
całego serca dziękuję tej osobie. Niech jej się w życiu układa i szczęści–
mówi kobieta.
/Życie Warszawy/

Litwa - nasz strategiczny partner?

marian.kaluski napisał:

> Litwa jest maleńkim pod względem obszaru i ludności państwem europejskim,
> bez strategicznego znaczenia i bez jakichkolwiek surowców (gdyby nie Związek
> Sowiecki to byłaby dzisiaj zapewne najbiedniejszym krajem w Europie)

a nie lepiej póść do biblioteki, wypożyczyć książkę Piotra Łossowskiego
p.t. "Kraje bałtyckie na drodze od demokracji parlamentarnej do dyktatury" i
poczytać o sytuacji gospodarczej Litwy w latach 20. i 30.? wtedy nie
wypisawałby pan tych bzdur o tym jak to ZSRR ratował Litwę od biedy...

> Z woli Stalina (najpierw październik 1939 a potem Jałta 1945) Litwa weszła
> w bezprawne posiadanie części terytorium Polski – Wileńszczyzny wraz z
> Wilnem.

zgodnie z umową pomiędzy ZSRR i III Rzeszą zarówno Litwa jak i Wilno znajdowały
się w radzieckiej strefie wpływów. przekazanie Wilna Litwie było więc
przekładaniem z jednej kieszeni do drugiej. w momencie gdy Stalin przekazywał
Wilno Litwie wymógł na władzach litewskich zainstalowanie sowieckich baz
wojskowych, w których od października 1939 roku stacjonowało 20 tys. żolnierzy
radzieckich. w tym czasie gotowy był już plan aneksji Litwy, Łotwy i Estonii -
Wiktor Dekanozow, moskiewski emisariusz na Litwę, pod którego czułą opieką
powstał w czerwcu 1940 roku "ludowy rząd Litwy", pełną parą pracował nad
problemem Pribałtiki w Ludowym Komisariacie Spraw Zagranicznych. przeniósł się
tam w maju, wprost z NKWD, gdzie był zaufanym współpracownikiem Berii.
przekazanie Wilna Litwie nie było dla Stalina żadnym problemem. wiedział
przecież, że odzyska je za pare miesięcy "wraz z przyległościami", czyli całym
państwem litewskim.

> Wilnem. Kraj ten w świetle prawa międzynarodowego należał legalnie do Polski,
> a został od Polski oderwany nielegalnie – w wyniku napadu zbrojnego Związku
> Sowieckiego na Polskę we wrześniu 1939 roku.

Wileńszczyzna niestety nie należała do Polski "legalnie" - jej zajęcie było
sprzeczne z naszymi uzgodnieniami z Radą Ententy. gdyby "legalnie" należała do
Polski nie trzeba byłoby urządzac cyrku z Żeligowskim. co więcej - Piłsudski
doskonale zdawał soie z tego sprawę i bardzo chciał, podobnie jak polski rząd,
dać Wileńszczyźnie autonomię. wtedy jednak Polacy z Wileńszczyzny zaczęli
pielgrzymować do Warszawy i ku osłupieniu wszystkich żądać by Wileńszzyzna była
tylko województwem i niczym więcej (polecam "Historię Polski" Mackiewicza).
skomplikowało to nie tylko nasze stosunki z państwami Ententy, która spokojnie
łyknełaby autonomię, ale zamroziło stosunki z Litwą i dało nam kolejnego wroga-
sąsiada.

> Tym samym Związek Sowiecki udowodnił, że nie respektował prawo
> narodów do samostanowienia o własnym losie.

nie trzeba czytać Mołotowa by o tym wiedzieć...

> Sowieci, panujący na Litwie do 1990 roku, gnębili tamtejszych Polaków,
> natomiast odrodzone w 1990-91 państwo litewskie postawiło sobie za cel
> zniszczenie Polaków i polskości w Wilnie i na Wileńszczyźnie, wykorzystując
> do tego administrację państwową i litewski Kościół katolicki.

przypomnę, że w latach 90. Moskwa wykorzystywała wielu usłużnych działaczy
polskich z Litwy, na czele z niejakim Maciejkańcem, do szantażowania władz
Litwy. popierali oni politykę Moskwy, gorąco wzdychali do OMON-u, który ochroni
Polaków i planowali utworzenie regionu autonomicznego (tworzenie regionów w
republikach było stałą praktyką nacisku na dążące do niepodlwegłóści republiki -
wystarczy podać przykład Kaukazu czy Nadniestrza) a nawet Armii Wyzwolenia
Wileńszczyzny... ta banda pożytecznych idiotów, długo popieranych zresztą
przez "prawdziwych Polaków" z naszej pięknej ojczyzny, wyrządziła gigantyczne
szkody interesom Polski i interesom Polaków na Litwie, którzy zaczeli byc
postrzegani jako sługusi Moskwy...

> 13 grudnia 2005 roku kilka tysięcy Polaków demonstrowało w centrum Wilna
> domagając się zwrotu ziemi zabranej im za czasów sowieckich, a obecnie
> oddawanej kolonistom litewskim

wszystko sie panu popierniczyło - nawet w reprywatyzacji, tak samo marnej wobec
Litwinów jak i Polaków, czy zwykłych aferach kryminalnych widzi pan antypolski
spisek...

> A jak nie, to niech Polacy na Litwie
> pójdą w ślady Arabów francuskich. Przydałby się kubeł zimnej wody na głowy
> szowinistów litewskich.

przydałby się kubeł zimnej wody na pana łeb. już wystarczajaco wiele szkód
wyrządzili tacy jak pan "prawdziwi Polacy" z gębą pełną frazesów i wielkich
słów o ojczyźnie...

30-tysięczna dzielnica zamiast fabryki traktorów?

Bunt podatników Wawy albo zapłacimy za bierność
Bunt podatników Warszawy albo zapłacimy za swoja bierność miliardy
złotych
Przeczytaj
gazetadom.pl/nieruchomosci/1,102725,5555999,Gigantyczne_osiedla_stoli
cy.html
Zgodnie z artykułem o planowanych gigantycznych inwestycjach
developerów w stolicy jest planowanych lub już realizowanych
kilkanaście mega osiedli na kilkanaście
lub kilkadziesiąt tysięcy ludzi każde. Budowa infrastruktury do
każdego z
osiedli to setki milionów złotych. (m. in. drogi, szkoły, żłobki,
przedszkola, sklepy, punkty usługowe, przychodnie zdrowia,
komisariaty, straż pożarna). W sumie nakłady z podatków miejskich
na przestrzeni kilkunastu lat będą liczone w miliardach złotych.
Przykładem jest wykup dróg od developera w Miasteczku Wilanów
szacowany na ok. 250 mln zł czy wykup dróg w planowanym osiedlu na
30 tys. zł w Ursusie na ok. 150 mln zł.
Jak do tej pory tylko rada dzielnicy Bielany jednogłośnie nie
zgodziła się na planowane osiedle Pirelli PKO Estate na 50.000 do
100 000 ludzi.
Tymczasem ogromne zyski z budowy samych mieszkań idą do kieszeni
dewelopera.
Jedynym rachunkiem przed tak oczywistym wysysaniem pieniędzy z
kieszeni
wszystkich podatników Warszawy są nowe rozwiązania dostosowane do
nowej skali mega inwestycji developerskich :

1. Lokalny podatek nałożony na developerów od każdego metra
wybudowanego mieszkania
(im większe osiedle tym większe potrzeby na infrastrukturę tworzoną
całkowicie od podstaw. Budującym infrastrukturę z tych dodatkowych
podatków jest miasto).
2. Ustawowy obowiązek developera zapewnienia infrastruktury
(ilość
szkół przedszkoli przychodni ustalona normatywnie w zależności od
ilości wybudowanych
metrów kwadratowych) w zależności od ilości wybudowanych metrów
kwadratowych. Budującym jest developer pod nadzorem miasta i po
wybudowaniu jemu
przekazuje infrastrukturę.
3. Nowe przepisy ustawowe tak skonstruowane które zobowiązują
pod groźbą wysokich kar
wybudowanie infrastruktury temu który buduje mieszkania.
4. Być może są inne sposoby rozwiązania tego problemu (kto wie
niech je ujawni jak najszybciej), ale inaczej większość podatków
będzie szła na obsługę inwestycji prywatnych firm developerskich
których zyski (PRZED KRYZYSEM MARŻE 40 %) zachowują dla wyłącznie
dla siebie.
Planowane lub powstające giganty-mega osiedlo-dzielnice :
1. Wilanów - 170 hektarów ok. 15 tysięcy mieszkań.
2.Bemowo okolica ul. Lazurowej – 50 hektarów, JW Construction
3. Bielany tereny wokół d.huty Warszawa 300 hektarów (Pirelli Pekao
Real Estate)
3. Włochy tysiące mieszkań
4. Ursus Skorosze 700 lokali
5. Mokotów - Nowe Powiśle.
6. Piaseczno, Julianów, Nowa Iwiczna czy Józefosław.
7. Białołęka Między mostem Północnym a elektrownią Żerań ok. 15 tys.
osób.
8. Wola - 24 hektary budowa drugiej Mariny Mokotów.
9. Ursus dawne tereny Zakładów Mechanicznych Ursus, 100 ha – 30 000
ludzi.
10. Gocław Saska Kępa Dom Development
11. Praga Południe nowy "Południowopraski Trakt".

Minął roczek Dąbrowskiej władzy...

Dobra,dobra...
...czekam na realizację programu PO dla Bemowa. Na konkrtey a
nie "urzędnika online" i inne bzdety.
"Opracowanie koncepcji i przygotowanie rozbudowy obszarów Jelonek
Zachodnich oraz Chrzanowa w związku z dotarciem autostrady do granic
dzielnicy i budową II linii metra.
Schowanie Trasy AK w tunelu od ul. Lazurowej do ul. Rosy Bailly, z
jednym węzłem - skrzyżowanie typu "karo" przy ul. Warszawskiej.
Budowa połączenia tramwajowego Bemowa-lotniska do Jelonek na odcinku
Radiowa - Górczewska (wzdłuż ul. Powstańców Śląskich).
Analiza możliwości wprowadzenia "szynobusu" i stworzenia połączeń
Bemowa z resztą Warszawy na trasie ul. Dywizjonu 303 z
wykorzystaniem bocznicy kolejowej Huty Lucchini.
Budowa ul. Nowolazurowej (przedłużenie Trasy Mostu Północnego)
wzdłuż bocznicy kolejowej do Huty Lucchini, a nie przez Boernerowo,
jako osobnej arterii komunikacyjnej równoległej do obecnej ul.
Lazurowej, która powinna stać się drogą lokalną. Wzdłuż drogi winna
iść linia tramwajowa do Włoch.
Przebudowa ul. Dźwigowej i skrzyżowania Powstańców Śląskich z
Połczyńską - likwidacja wąskiego gardła.
Budowa przejścia dla pieszych pod ratuszem (brak przejścia po
północnej stronie).
Budowa sygnalizacji świetlnej przy ul. Lazurowej przy wlocie ul.
Szobera.
Budowa szkoły podstawowej wraz z przedszkolem na Bemowie V.
Budowa przedszkola integracyjnego.
Remont Zespołów Szkół przy ul. Szobera i Irzykowskiego, budowa i
modernizacja bazy sportowo-rekreacyjnej przy szkołach;
Współpraca ze środowiskiem akademickim na terenie Bemowa i Jelonek w
zakresie przedsięwzięć edukacyjno-oświatowych: Wojskową Akademią
Techniczną, Wyższą Szkołą Warszawską, Wyższą Szkołą Stosunków
Międzynarodowych i Amerykanistyki, Wyższą Szkołą Edukacja w Sporcie,
środowiskiem studenckim na terenie Oś. Przyjaźń.
Budowa nowej szkoły i przedszkola na Chrzanowie.
Stworzenie Bemowskiego Centrum Zdrowia, po likwidacji CPZiEE, np. na
bazie Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej (po przebudowie).
Przygotowanie koncepcji budowy stacji pogotowia ratunkowego i
ambulatorium na terenie Chrzanowa;
Budowa stacji pogotowia ratunkowego lub szpitala obsługującego
autostradę A2 oraz Bemowo (z oddziałem urazowym i chorób
wewnętrznych);
Renowacja fortów Bema, Blizne Groty, Chrzanów i Radiowo przy
stworzeniu czytelnych zasad partnerstwa prywatno-publicznego;
Budowa nowych punktów czerpalnych wody trzeciorzędowej i
oligoceńskiej, np. osiedlu przy ul. Pełczyńskiego lub na osiedlu
Przyjaźń;
Zagwarantowanie w planach zagospodarowania przestrzennego 45%
powierzchni biologicznie czynnej (zielonej);
Budowa miejsc aktywnego wypoczynku (Park Górczewska, boiska, ścieżki
i szlaki rowerowe, stworzenie bazy dla turystyki pieszej na terenie
Bemowa - Park Leśny Bemowo);
Program wykorzystania wolnego czasu dzieci i młodzieży, na bazie
Bemowskiego Centrum Kultury oraz poprzez dofinansowanie opiekunów w
świetlicach szkolnych, otwarte sale gimnastyczne, współpracę z
klubami osiedlowymi (Dom Kultury Spółdzielni
Mieszkaniowej "Wola", "Górczewska", Dom Kultury "Yogi").
Inicjatywa na rzecz stworzenia kulturalnego centrum Bemowa -
bemowskiego rynku.
Powrót do koncepcji budowy parku technologicznego na terenie WAT -
koncepcja Technopolis.
Budowa centrum kulturalno - sportowo - handlowego na terenie Fortu
Chrzanów.
Budowa nowego komisariatu policji obsługującego autostradę A2 i
Bemowo.
Pozostawienie miejsca dla budowy nowego kościoła na terenie
Chrzanowa"

CO obiecało PO na Bemowie 2 lata temu???

CO obiecało PO na Bemowie 2 lata temu???
"Jednym z istotnych elementów ostatniej kampanii wyborczej i programu HGW i PO
były szczegółowe programy dla dzielnic.

Dlatego też zachęcam do zapoznania się z obietnicami wyborczymi nowej władzy,
bo jest z czego rozliczać.

Bemowo:

* Opracowanie koncepcji i przygotowanie rozbudowy obszarów Jelonek
Zachodnich oraz Chrzanowa w związku z dotarciem autostrady do granic dzielnicy
i budową II linii metra.
* Schowanie Trasy AK w tunelu od ul. Lazurowej do ul. Rosy Bailly, z
jednym węzłem - skrzyżowanie typu "karo" przy ul. Warszawskiej.
* Budowa połączenia tramwajowego Bemowa-lotniska do Jelonek na odcinku
Radiowa - Górczewska (wzdłuż ul. Powstańców Śląskich).
* Analiza możliwości wprowadzenia "szynobusu" i stworzenia połączeń
Bemowa z resztą Warszawy na trasie ul. Dywizjonu 303 z wykorzystaniem bocznicy
kolejowej Huty Lucchini.
* Budowa ul. Nowolazurowej (przedłużenie Trasy Mostu Północnego)
wzdłuż bocznicy kolejowej do Huty Lucchini, a nie przez Boernerowo, jako
osobnej arterii komunikacyjnej równoległej do obecnej ul. Lazurowej, która
powinna stać się drogą lokalną. Wzdłuż drogi winna iść linia tramwajowa do Włoch.
* Przebudowa ul. Dźwigowej i skrzyżowania Powstańców Śląskich z
Połczyńską - likwidacja wąskiego gardła.
* Budowa przejścia dla pieszych pod ratuszem (brak przejścia po
północnej stronie).
* Budowa sygnalizacji świetlnej przy ul. Lazurowej przy wlocie ul.
Szobera.
* Budowa szkoły podstawowej wraz z przedszkolem na Bemowie V.
* Budowa przedszkola integracyjnego.
* Remont Zespołów Szkół przy ul. Szobera i Irzykowskiego, budowa i
modernizacja bazy sportowo-rekreacyjnej przy szkołach;
* Współpraca ze środowiskiem akademickim na terenie Bemowa i Jelonek w
zakresie przedsięwzięć edukacyjno-oświatowych: Wojskową Akademią Techniczną,
Wyższą Szkołą Warszawską, Wyższą Szkołą Stosunków Międzynarodowych i
Amerykanistyki, Wyższą Szkołą Edukacja w Sporcie, środowiskiem studenckim na
terenie Oś. Przyjaźń.
* Budowa nowej szkoły i przedszkola na Chrzanowie.
* Stworzenie Bemowskiego Centrum Zdrowia, po likwidacji CPZiEE, np. na
bazie Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej (po przebudowie).
* Przygotowanie koncepcji budowy stacji pogotowia ratunkowego i
ambulatorium na terenie Chrzanowa;
* Budowa stacji pogotowia ratunkowego lub szpitala obsługującego
autostradę A2 oraz Bemowo (z oddziałem urazowym i chorób wewnętrznych);
* Renowacja fortów Bema, Blizne Groty, Chrzanów i Radiowo przy
stworzeniu czytelnych zasad partnerstwa prywatno-publicznego;
* Budowa nowych punktów czerpalnych wody trzeciorzędowej i
oligoceńskiej, np. osiedlu przy ul. Pełczyńskiego lub na osiedlu Przyjaźń;
* Zagwarantowanie w planach zagospodarowania przestrzennego 45%
powierzchni biologicznie czynnej (zielonej);
* Budowa miejsc aktywnego wypoczynku (Park Górczewska, boiska, ścieżki
i szlaki rowerowe, stworzenie bazy dla turystyki pieszej na terenie Bemowa -
Park Leśny Bemowo);
* Program wykorzystania wolnego czasu dzieci i młodzieży, na bazie
Bemowskiego Centrum Kultury oraz poprzez dofinansowanie opiekunów w
świetlicach szkolnych, otwarte sale gimnastyczne, współpracę z klubami
osiedlowymi (Dom Kultury Spółdzielni Mieszkaniowej "Wola", "Górczewska", Dom
Kultury "Yogi").
* Inicjatywa na rzecz stworzenia kulturalnego centrum Bemowa -
bemowskiego rynku.
* Powrót do koncepcji budowy parku technologicznego na terenie WAT -
koncepcja Technopolis.
* Budowa centrum kulturalno - sportowo - handlowego na terenie Fortu
Chrzanów.
* Budowa nowego komisariatu policji obsługującego autostradę A2 i Bemowo.
* Pozostawienie miejsca dla budowy nowego kościoła na terenie Chrzanowa.

Źródło: Program samorządowy Platformy Obywatelskiej,
www.gronkiewicz.pl/dlawarszawy_n12.php#dxfbf"
Półmetek za nami, i...

www.hgw-watch.pl/

CO obiecało PO na Bemowie 2 lata temu???

Wiesz co ja na twój rasizm i bolszewizm ?:
Ano to:

""Jednym z istotnych elementów ostatniej kampanii wyborczej i programu HGW i PO
były szczegółowe programy dla dzielnic.

Dlatego też zachęcam do zapoznania się z obietnicami wyborczymi nowej władzy,
bo jest z czego rozliczać.

Bemowo:

* Opracowanie koncepcji i przygotowanie rozbudowy obszarów Jelonek
Zachodnich oraz Chrzanowa w związku z dotarciem autostrady do granic dzielnicy
i budową II linii metra.
* Schowanie Trasy AK w tunelu od ul. Lazurowej do ul. Rosy Bailly, z
jednym węzłem - skrzyżowanie typu "karo" przy ul. Warszawskiej.
* Budowa połączenia tramwajowego Bemowa-lotniska do Jelonek na odcinku
Radiowa - Górczewska (wzdłuż ul. Powstańców Śląskich).
* Analiza możliwości wprowadzenia "szynobusu" i stworzenia połączeń
Bemowa z resztą Warszawy na trasie ul. Dywizjonu 303 z wykorzystaniem bocznicy
kolejowej Huty Lucchini.
* Budowa ul. Nowolazurowej (przedłużenie Trasy Mostu Północnego)
wzdłuż bocznicy kolejowej do Huty Lucchini, a nie przez Boernerowo, jako
osobnej arterii komunikacyjnej równoległej do obecnej ul. Lazurowej, która
powinna stać się drogą lokalną. Wzdłuż drogi winna iść linia tramwajowa do Włoch.
* Przebudowa ul. Dźwigowej i skrzyżowania Powstańców Śląskich z
Połczyńską - likwidacja wąskiego gardła.
* Budowa przejścia dla pieszych pod ratuszem (brak przejścia po
północnej stronie).
* Budowa sygnalizacji świetlnej przy ul. Lazurowej przy wlocie ul.
Szobera.
* Budowa szkoły podstawowej wraz z przedszkolem na Bemowie V.
* Budowa przedszkola integracyjnego.
* Remont Zespołów Szkół przy ul. Szobera i Irzykowskiego, budowa i
modernizacja bazy sportowo-rekreacyjnej przy szkołach;
* Współpraca ze środowiskiem akademickim na terenie Bemowa i Jelonek w
zakresie przedsięwzięć edukacyjno-oświatowych: Wojskową Akademią Techniczną,
Wyższą Szkołą Warszawską, Wyższą Szkołą Stosunków Międzynarodowych i
Amerykanistyki, Wyższą Szkołą Edukacja w Sporcie, środowiskiem studenckim na
terenie Oś. Przyjaźń.
* Budowa nowej szkoły i przedszkola na Chrzanowie.
* Stworzenie Bemowskiego Centrum Zdrowia, po likwidacji CPZiEE, np. na
bazie Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej (po przebudowie).
* Przygotowanie koncepcji budowy stacji pogotowia ratunkowego i
ambulatorium na terenie Chrzanowa;
* Budowa stacji pogotowia ratunkowego lub szpitala obsługującego
autostradę A2 oraz Bemowo (z oddziałem urazowym i chorób wewnętrznych);
* Renowacja fortów Bema, Blizne Groty, Chrzanów i Radiowo przy
stworzeniu czytelnych zasad partnerstwa prywatno-publicznego;
* Budowa nowych punktów czerpalnych wody trzeciorzędowej i
oligoceńskiej, np. osiedlu przy ul. Pełczyńskiego lub na osiedlu Przyjaźń;
* Zagwarantowanie w planach zagospodarowania przestrzennego 45%
powierzchni biologicznie czynnej (zielonej);
* Budowa miejsc aktywnego wypoczynku (Park Górczewska, boiska, ścieżki
i szlaki rowerowe, stworzenie bazy dla turystyki pieszej na terenie Bemowa -
Park Leśny Bemowo);
* Program wykorzystania wolnego czasu dzieci i młodzieży, na bazie
Bemowskiego Centrum Kultury oraz poprzez dofinansowanie opiekunów w
świetlicach szkolnych, otwarte sale gimnastyczne, współpracę z klubami
osiedlowymi (Dom Kultury Spółdzielni Mieszkaniowej "Wola", "Górczewska", Dom
Kultury "Yogi").
* Inicjatywa na rzecz stworzenia kulturalnego centrum Bemowa -
bemowskiego rynku.
* Powrót do koncepcji budowy parku technologicznego na terenie WAT -
koncepcja Technopolis.
* Budowa centrum kulturalno - sportowo - handlowego na terenie Fortu
Chrzanów.
* Budowa nowego komisariatu policji obsługującego autostradę A2 i Bemowo.
* Pozostawienie miejsca dla budowy nowego kościoła na terenie Chrzanowa.

Źródło: Program samorządowy Platformy Obywatelskiej,
www.gronkiewicz.pl/dlawarszawy_n12.php#dxfbf""

zamiast tego:
- Bemiś
- Bemowo PO News
- Lodowisko PO Propagandy
- 3 czy 4 przegrane procesy z poprzednimi burmistrzami
- plac zabaw PO propagandy (Fort Bema już leży odłogiem cały jak ugór...)
- aaa no... rowerki w fosie Fortu Bema :)))
- no i chyba tyle... a jeszcze Mistrzostwa Bemowa w jedzeniu pizzy na czas były
:))))

To jest wywiązanie się z obietnic wyborczych?
Widzę ich sporo powyżej...
Co o tym sądzisz nie-bolszewiku? :)